BLUE HAWAII – Pocztówkowa produkcja i… początek formuły Presleya
BLUE HAWAII
– Pocztówkowa produkcja i… początek formuły Presleya-
(część 13)
Mariusz Ogiegło
Współczesne opracowania na temat filmu „Blue Hawaii” pełne są wspomnień osób – fanów, mieszkańców wysp czy też miejscowych artystów, którzy w trakcie realizacji zdjęć mieli okazję spotkać się i choć przez chwilę porozmawiać z Elvisem. Do dzisiaj tych relacji uzbierało się tyle, że nie sposób przytoczyć ich wszystkich w tak krótkim tekście jak ten. Z resztą byłoby to zupełnie bezcelowe ponieważ z olbrzymim powodzeniem zrobili to już wcześniej David English i Pal Granlund w swojej fenomenalnej książce „The Making Of Blue Hawaii” (wydanej przez FTD).

Spośród wszystkich tych opowieści, jedna historia ma jednak dla mnie szczególne znaczenie. Opowiedział mi ją osobiście przed laty amerykański piosenkarz, Robin Luke, którego przebój „Susie Darlin” dotarł pod koniec lat pięćdziesiątych do piątego miejsca na liście tygodnika Billboard.
„Moja siostra Susie należała do Bluebird. To była/jest grupa podobna do skautów czy harcerzy„, opisywał swoją wizytę na planie słynnej komedii wokalista. „Prowadziły sprzedaż ciasteczek. I wówczas moja mama poprosiła Malcolma (swojego brata, który pełnił rolę szefa jednego z działów w Paramount Pictures), który pracował na planie gdy Elvis kręcił film na Hawajach o to by Susie mogła zrobić sobie z nim wspólne zdjęcie – żeby pomóc w promocji owych ciasteczek. Malcolm zapytał Elvisa, a ten się zgodził.
Zgodziłem się więc z nią pojechać i trochę poobserwować. Elvis kręcił sceny w pobliżu krateru Koko Head. Jakieś dziesięć minut drogi od naszego domu.
Nagrywano jedną scenę a następnie trzeba było czekać około pół godziny zanim nakręcono kolejną. Wtedy właśnie (Elvis, przyp. autor) wskoczył na swój motocykl marki Harley Davidson i pomknął na szczyt krateru gdzie na niego czekaliśmy. Zrobił sobie świetne zdjęcie z Susie (które później ukazało się na łamach dziennika Honolulu Advertiser) i wtedy też się spotkaliśmy. Byłem zaskoczony tym, że kiedy usłyszał moje imię zaczął śpiewać 'Susie Darlin’. Na co ja odpowiedziałem mu kilkoma jego hitami. Naprawdę się wtedy zaprzyjaźniliśmy i resztę dnia po skończonych zdjęciach spędziliśmy spacerując wzdłuż drogi i rozmawiając. Po tym dniu uważałem go za bardzo uprzejmą, wyrażającą w prosty sposób swoje myśli, uroczą osobę. Niestety, nigdy później już się nie spotkaliśmy„.
W drugim tygodniu kwietnia prace nad filmem przeniosły się na Kauai. Sąsiadującą z Oahu wulkaniczną wyspę zachwycającą przybyłych gości pięknymi widokami i niezwykłą różnorodnością przyrody. Od wysokich górskich szczytów i głębokich dolin poprzez strome klify i rwące wodospady.
Centralnym punktem wyspy było i wciąż pozostaje Lihue. Licząca obecnie nieco ponad pięć tysięcy mieszkańców miejscowość spisowa na terenie której znajduje się m.in dość charakterystyczny port lotniczy.
Wyjątkowość tego miejsca polega m.in na tym, że w odróżnieniu od innych tego typu obiektów, nie posiada on większości tradycyjnych zabudowań a znaczna część lotniska znajduje się po prostu na zewnątrz. Nawet odprawy bagażu odbywają się tam na dworze. Ponadto, port w Lihue nie obsługuje zwykłych lotów rejsowych lecz skupia się niemal wyłącznie na lotach łączących wszystkie wyspy archipelagu.
I to właśnie na tym niewielkim lotnisku, we wtorek 12 kwietnia 1961 roku, wylądował samolot linii Aloha Airlans, z Elvisem Presleyem na pokładzie.

Oczywiście, pojawienie się na wyspie słynnego piosenkarza natychamist wywołało poruszenie wśród lokalnej społeczności („zaalarmowanej” uprzednio przez miejscowe media), choć trzeba uczciwie zauważyć, że skala zainteresowania była tym razem nieporównywalnie mniejsza niż jeszcze kilka tygodni wcześniej w Honolulu.
Tym razem opuszczającego pokład samolotu gwiazdora witało bowiem tylko nieco ponad trzystu jego entuzjastów oraz kilku lokalnych fotoreporterów.
Tuż po przylocie na wyspę i krótkim powitaniu z miejscowymi wielbicielami, Presley, podobnie jak i pozostała część obsady, udał się na krótki odpoczynek do hotelu.
Na czas zdjęć aktorów zakwaterowano w otwartym pod koniec stycznia 1953 roku Coco Palms Resort (wówczas jeszcze Coco Palms Lodge). Eleganckim ośrodku wypoczynkowym wzniesionym na ziemiach należących do dawnej rodziny królewskiej (tereny te zamieszkiwała ostatnia królowa wysp Hawajskich, Deborah Kapule Kekaihaakulou), któremu rozgłos przyniosły odbywające się na jego terenie śluby oraz ceremonia zapalania pochodni (oba te obrzędy zostały z resztą sfilmowane i pokazane później w nowej produkcji Paramountu).
„Najlepsze wspomnienia z okresu w którym współpracowałem z Elvisem wiążą się też z Patti (Page, przyp. autor. Słynna amerykańską piosenkarką a prywatnie żoną Charlesa O’Currana)„, opowiadał choreograf Charles O’Curran. „Było to w czasie gdy kręciliśmy 'Blue Hawaii’ na Pacyfiku. Większość zdjęć robiliśmy wtedy na Kauai. Wyspie sąsiadującej z Oahu na której było o wiele mniej turystów. Elvis odkrył, że może po niej swobodnie spacerować bez obawy o obstępujące go tłumy.
Po zakończonych zdjęciach nasza ekipa spędzała wspólnie czas przy najbardziej ekskluzywnej rozrywce na świecie – Elvis i Patti (Patti była ze mną na wakacjach) śpiewali do późna w nocy. Wszyscy siadywaliśmy na tarasie hotelu Coco Palms a Elvis akompaniował na gitarze. Tłem była laguna skąpana blaskiem księżyca.
Elvis i Patti śpiewali wtedy dziesiątki piosenek. Naprawdę zaskakującym było jak wiele ich znali. A jeśli Patti nie znała jakiegoś utworu, który Elvis znał, to natychmiast chciała się go nauczyć. I na odwrót. To były najwspanialsze noce w moim życiu„.
Nie wszystkich jednak cieszyły te całonocne spotkania w hotelowym apartamencie piosenkarza. Według niektórych źródeł bowiem, nocny tryb życia Presleya szczególnie martwił Hala Wallisa, który nie mogąc znieść widoku młodych aktorek (należących do obsady filmu), które notorycznie zaczęły pojawiać się na planie filmowym niewyspane i zmęczone ciągłym imprezowaniem, zabronił im w końcu nocnych wizyt w pokoju Elvisa.
Faktem natomiast jest, że wizyta na Kauai zapewniała dwudziestosześcioletniemu Presleyowi znacznie więcej swobody i „prawdziwej wolności” niż zdołał on zaznać w jakimkolwiek innym miejscu w ciągu ostatnich kilku lat. Co, jak słusznie podkreślała prasa, wcale nie oznaczało, że jego obecność na wyspie nie budziła zainteresowania wśród fanów. Ci bowiem towarzyszyli mu niemal na każdym kroku.
„Około pół tuzina nastolatków czekało dzisiaj na niego przed wejściem do Coco Palms by dostać od niego autograf gdy będzie wychodził kręcić plenery„, relacjonował jeden z dzienników. „Około setki dzieciaków pojawiło się natomiast w miejscu kręcenia filmu – na tarasie widokowym na wzgórzu tuż przy rzece Wailua„.

Mimo to, każde z powyższych spotakń przebiegało spokojnie a piosenkarz mógł sobie w końcu pozwolić na rzeczy, których nie robił (i których z uwagi na bezpieczeństwo własne i innych, zwyczajnie nie mógł robić) niemal od początku swojej kariery. Takie jak choćby pływanie, oglądanie telewizji czy jadanie posiłków w publicznych miejscach… „Elvis nie był ani oblegany ani przez nikogo zaczepiany, a jego osobiści współpracownicy, nazywani czasem 'Kuzynami”, którzy od czasu do czasu pełnią też rolę jego ochroniarzy, nie mieli zbyt dużo do roboty„, kontynuował dziennikarz. „Elvis, który wydaje się być nieco nieśmiały, przez kilka wieczorów widywany był nawet w regularnej hotelowej restauracji, gdzie na oczach innych gości jadał kolację w towarzystwie wspomnianych 'kuzynów’. W Honolulu było to raczej niemożliwe„.
Plenery do nowego filmu Presleya kręcono na Kauai przez dziesięć dni. W tym czasie powstało wiele niezapomnianych czy wręcz kultowych dzisiaj scen.
Pierwsze ujęcia na wyspie zostały sfilmowane już w środę, 13 kwietnia 1961 roku i jak wynika z zachowanych dokumentów i harmonogramów prac, skupiły się one wokół sceny, w której jedna z podopiecznych głównego bohatera, Ellie Corbett (Jenny Maxwell) ucieka z hotelu i próbuje się utopić (by uzyskać właściwy efekt, aktorka musiała wchodzić do wody przynajmniej trzy razy). Szczęśliwie w ostatniej chwili zostaje uratowana przez przystojnego przewodnika, który po wyciągnięciu jej na brzeg, odbywa z nią poważną rozmowę i… daje solidnego klapsa! „Musiał dawać solidne klapsy, żeby później to dobrze wyglądało na ekranie”, wspominała Maxwell w jednym z późniejszych wywiadów. „A do tego nie dosyć, że mój skąpy kostium był cały mokry to jeszcze odstęp pomiędzy Elvisem a miejscem, w które bił był naprawdę niewielki. Piekło w sposób nie do opisania„.
Powyższą sekwencję nakręcono popularną w tamtym czasie metodą „dzień za noc” polegającą najczęściej na niedoświetleniu danego ujęcia w kamerze lub zastosowaniu na etapie postprodukcji specjalnych efektów lub też dodatkowego przyciemnienia mającego sprawić wrażenie, że scena nakręcona w ciągu dnia w rzeczywistości rozgrywała się w nocy. Podobne rozwiązanie zastosowano m.in w obrazie „Wild In The Country”.
Następnego dnia natomiast filmowcy skupili się nad sceną przejażdżki konnej, której dodatkowego uroku dodawały nie tylko bajeczne krajobrazy wyspy (zdjęcia realizowano m.in w okolicy wodospadu Opaekaa) lecz także urocza ballada, „(Kauai) Island Of Love” śpiewana przez Presleya. Co ciekawe, biorąc pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności, część aktorek biorących udział w nagraniach, wcale nie wspominała tych zdjęć z dużym entuzjazmem (część z nich w ogóle nie jeździła nawet wcześniej konno! „Nie jeździłam nigdy na koniu ale widziałam jak robią to w westernach„, miała stwierdzić jedna z gwiazd). W szczególności dla Jenny Maxwell, która zaledwie dzień wcześniej dostała „lanie” od Elvisa, siedzenie przez kilka godzin na koniu nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń. „Przez następne trzy godziny Elvis i Joan Blackman nagrywali w dość trudnym terenie scenę jazdy konnej„, napisano w jednym z opracowań. „I kiedy Jenny niepewnie unosiła się nad siodłem, wszyscy doskonale ją rozumieli„.
Na domiar złego, jak podają niektóre źródła, w trakcie kręcenia powyższej sceny, podmuch wiatru przewrócił na aktorkę ciężki reflektor i poważnie ranił jej nogi. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że lekarz zalecił jej nawet chodzenie o lasce w przerwach pomiędzy kolejnymi ujęciami. „Laska pomagała co prawda na moją obolałą stopę ale nie pomagała załagodzić prawdziwego problemu„, wspominała odtwórczyni filmowej Ellie.

Bez wątpienia jednak, sceną która nie tylko na długie lata zapadła w pamięci widzów (stając się niemal emblematyczną sceną dla całego filmu) ale przede wszystkim odcisnęła też trwały ślad na dalszej działalności resortu Coco Palms, okazała się scena ślubu głównych bohaterów – Chada i Maile. Odbywająca się rzecz jasna przy dźwiękach utworu „Hawaiian Weeding Song”.
Przygotowania do jej nakręcenia rozpoczęły się już w niedzielę, 16 kwietnia 1961 roku. W próbach nie brali jednak wówczas udziału członkowie obsady powstającego filmu. W razie potrzeb zastępowali ich dublerzy.
Elvis, Angela Lansbury, Roland Winters, John Archer oraz kilkudziesięciu specjalnie zaangażowanych na tą okazję statystów pojawiło się na planie dopiero następnego dnia. Większość z nich, nie licząc Elvisa, przyleciała na zdjęcia prosto z Honolulu.
Wiele lat później, podczas jednego ze swoich koncertów w latach siedemdziesiątych, Elvis wrócił wspomnieniami do tamtego dnia i podzielił się z publicznością zabawną anegdotą dotyczącą kręcenia powyższej sceny. „Poczekajcie chwilę„, zwrócił się nagle do członków zespołu, zatrzymując tym samym rozpoczęty właśnie wstęp do piosenki „Hawaiian Weeding Song”. „Muszę opowiedzieć publiczności, która oglądała ten film co się wtedy wydarzyło. Widzieliście w ogóle ten film? To było naprawdę zabawne. Moją ekranową partnerką była wtedy Joan Blackman. Miała na sobie śliczną fioletową sukienkę i wieniec lei z białych kwiatów. Ja byłem ubrany cały na biało i miałem czerwony wieniec (i inne rzeczy). I tak, płynęliśmy fosą a ludzie stali na brzegu, rzucali kwiaty i śpiewali 'Hawaiian Weeding Song’. Kiedy kręciliśmy to pierwszy raz, (ludzie z Paramount, przyp. autor) zaangażowano kilka osób, by ciągnęły pod wodą tratwę na której staliśmy. Za pierwszym razem gdy to robili, tak mocno uderzyli w brzeg, że oboje wpadliśmy do błota. Trzy godziny zajęło nam przygotowanie się do ponownego ujęcia. Więc cóż, pobraliśmy się tego dnia aż dwa razy„.
Wspomniana sekwencja, nakręcona na terenie resortu Coco Palms (a następnie pokazana w ostatnich minutach filmu), okazała się tak wielkim sukcesem, że przez kilka kolejnych dekad władze hotelu musiały odtwarzać ją 'na żywo’ dla tysięcy turystów ściągających do ośrodka z całego świata tylko po to by wziąć ślub w taki sam – bajeczny sposób jak legendarny piosenkarz.

Scena z utworem „Hawaiian Weeding Song” okazała się jednak ostatnią jaką nakręcono na Hawajach. W czwartek 20 kwietnia 1961 roku, cała ekipa wróciła do Hollywood, gdzie przez pięć kolejnych tygodni kontynuowano prace nad filmem. Ostatecznie, kręcenie „Blue Hawaii” zakończyło się 23 maja 1961 roku (po uprzednim wykonaniu serii zdjęć promocyjnych).
CZĘŚĆ 1 CZĘŚĆ 2 CZĘŚĆ 3 CZĘŚĆ 4 CZĘŚĆ 5 CZĘŚĆ 6 CZĘŚĆ 7 CZĘŚĆ 8 CZĘŚĆ 9 CZĘŚĆ 10 CZĘŚĆ 11 CZĘŚĆ 12
CDN.
