Dzisiaj nie ma już kogoś takiego jak Elvis….

Jak Elvis spopularyzował szczepionkę na Polio
Mariusz Ogiegło

W niedzielę rano, 27 grudnia br, rozpoczęto ogólnopolską akcję szczepień przeciwko COVID-19. Pierwszą osobą, która przyjęła szczepionkę przeciwko koronawirusowi została naczelna pielęgniarka ze szpitala MSWiA w Warszawie, Alicja Jakubowska.
Zapoczątkowanemu dzisiaj programowi szczepień towarzyszą jednak nie tylko liczne nadzieje na rychłe zakończenie nękającej cały świat pandemii lecz również uzasadnione obawy. Wielu z nas wciąż zadaje sobie pytanie czy opracowana pospiesznie w ciągu kilku miesięcy (bo tego wymagała sytuacja na świecie) szczepionka jest w pełni bezpieczna i nie wywoła poważnych efektów ubocznych za kilka lub kilkanaście lat?
O jej absolutnej skuteczności przekonują nas co prawda najwyższej klasy profesorowie lecz z drugiej strony wciąż bombardowani jesteśmy różnego typu fake newsami i wypowiedziami pseudo-fachowców próbujących podważyć słuszność prezentowanej przez nich teorii. Czy zatem słowa naukowców prezentowane w prasie, radiu czy telewizji wystarczą by przekonać rzesze młodych nie zdecydowanych ludzi do poddania się szczepieniu przeciwko CVID-19? A może podobnie jak sześćdziesiąt cztery lata temu potrzebny jest ktoś – autorytet – który pociągnie za sobą tłumy?

Elvis Presley przekonuje do szczepień

(Photo by Seymour Wally/NY Daily News Archive via Getty Images)

W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, amerykański wirusolog Jonas Salk wynalazł szczepionkę przeciwko Polio (znanej też jako chorobie Hainego-Medina) – wirusowej chorobie zakaźnej atakującej głównie dzieci w wieku poniżej piątego roku życia. Zakażenie tym wirusem niejednokrotnie nie dawało jakichkolwiek objawów lecz z czasem mogło doprowadzić do nieodwracalnego paraliżu a nawet śmierci w skutek porażenia mięśni oddechowych. Pojawienie się szczepionki dało więc nadzieję wielu młodym rodzicom zatroskanym o bezpieczeństwo i przyszlośc swoich pociech.
Niestety, wraz z początkiem kampanii informacyjnej na temat szczepień przeciwko Polio zorganizowanej w 1954 roku przez Departament Zdrowia stanu Nowy Jork w mediach, zupełnie jak dzisiaj, rozgorzała zacięta dyskusja na temat jej bezpieczeństwa. Robert P. Goldman w swoim obszernym artykule zatytułowanym „Czy szczepionka na Polio jest bezpieczna?” opublikowanym na łamach St. Louis Post – Dispatch w styczniu 1954 roku pisał wprost – „Czy szczepionka przeciwko Polio, która będzie przez cały czas testowana na terenie USA jest bezpieczna? Z pewnością czytałeś już jakieś raporty z których jedne zapewniały że jest a inne sugerowały że nie jest„. I dalej w swoim artykule przytoczył wszelkie argumenty za i przeciw próbując jednocześnie dać odpowiedź na większość nurtujących ludzi pytań. Obok rzeczowych publikacji pojawiły się jednak i te, które wprost atakowały i podważały bezpieczeństwo szczepionki. Kiedy jeden z publicystów określił ją mianem „cichego zabójcy” Amerykanie w obawie o własne zdrowie zaczęli masowo wycofywać się z udziału w szczepieniach. Tą swoistą epidemię strachu dodatkowo spotęgował fakt, że jedna z dostarczonych partii szczepionek okazała się wadliwa i doprowadziła do paraliżu dwustu i śmierci dziesięciu małych dzieci. Produkt niezwłocznie wycofano co prawda z rynku lecz ten bolesny epizod wystarczająco przyczynił się do gwałtownego spadku zaufania do zalecanego programu szczepień.  Udziału w nich zaczęli odmawiać także młodzi ludzie, którzy jak pisze serwis Politico, „żywili mylne przekonanie, że odporność na chorobę znaną jako ‚ostre nagminne porażenie dziecięce’ albo ‚paraliż dziecięcy’, powinny nabywać tylko niemowlęta i małe dzieci„.
Stojąc w obliczu poważnego kryzysu zaczęto więc gorączkowo szukać sposobu na ponowne wypromowanie programu szczepień i odbudowanie zaufania do przyjmowanej szczepionki. Powołana do życia w styczniu 1938 roku amerykańska fundacja March Of Dimes (Marsz Dziesięciocentówek), której głównym celem była walka o zdrowie matek i dzieci (w myśl przyświecającego jej hasła „Uważamy, że każde dziecko zasługuje na na jak najlepszy start. Niestety nie wszystkie dzieci go otrzymują. My to zmieniamy„) uznała, że może dokonać tego jedynie osoba publiczna – aktor lub piosenkarz, który zdoła pociągnąć za sobą niezdecydowanych nastolatków. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych idealnym, o ile nie jedynym, kandydatem do tej roli wydawał się być Elvis Presley. „Pewnego dnia siedzieliśmy i rozmawialiśmy z moim szefem, który był komisarzem ds. zdrowia„, wspominała w jednym z wywiadów Ruth Taber z nowojorskiego departamentu zdrowia. „Zapytał mnie wtedy: ‚Wiesz jak możemy przekonać z powrotem tych nastolatków do wzięcia zastrzyku?’. ‚Cóż, musimy się do kogoś odwołać’, odpowiedziałam. Siedziałam więc teraz i zastanawiałam się kogo lubią nastolatki. Okazało się, że szaleją na punkcie Elvisa. Czytałam o jego fanklubach rozsianych po całych Stanach.[…] Jakie miałam wtedy nastawienie? ‚A cóż mam do stracenia’?„. Ruth chwyciła za słuchawkę i wybrała numer do biura menedżera wokalisty, Pułkownika Toma Parkera. „Nigdy w życiu nie mówiłam tak szybko. Bałam się, że się rozłączy„. Cała rozmowa nie trwała podobno dłużej niż dziesięć minut i wbrew początkowym obawom wcale nie zakończyła się fiaskiem. Parker postanowił bowiem wykorzystać zaproponowaną przez Taber akcję do poprawienia wizerunku Presleya w oczach społeczeństwa (warto w tym miejscu przypomnieć bowiem, że w 1956 roku za Presleyem szalały głównie rzesze nastolatków. Dorośli natomiast wytaczali przeciwko niemu najcięższe działa posądzając go o demoralizowanie młodzieży i wykonywanie lubieżnych ruchów na scenie). 

W 1956 roku kariera Elvisa nabrała gigantycznego rozpędu. Płyty z jego piosenkami rozchodziły się w setkach tysięcy egzemplarzy ustanawiając jednocześnie kolejne rekordy sprzedażowe. Kolejne utwory pięły się na szczyty światowych list przebojów a koncerty przyciągały tysiące młodych ludzi. On sam pojawił się natomiast po raz pierwszy na dużym ekranie (w westernie „Love Me Tender”) i wystąpił w kilku prestiżowych programach telewizyjnych. W tym, trzykrotnie w bijącym rekordy oglądalności „Ed Sullivan Show”.
Pierwszy występ Presleya u Eda Sullivana (obaj na zdjęciu po prawej), nakręcony 9 września 1956 roku, przyciągnął przed telewizory rekordową widownię – 60 710 000 osób. Kolejny, zrealizowano 28 października tego samego roku. To właśnie w połowie prób do tego programu Elvis znalazł czas na wstrzyknięcie sobie kontrowersyjnej szczepionki (on sam nie zrobił tego z powodów marketingowych lecz z poczucia obowiązku i chęci niesienia pomocy potrzebującym). Wydarzenie odbyło się pod czujnym okiem licznych aparatów fotograficznych i kamer. Następnego dnia zdjęcia dr Harolda Fuersta wykonującego zastrzyk słynnemu rock’n’ rollowemu gwiazdorowi (pod nadzorem ówczesnej szefowej wydziału zdrowia miasta Nowy Jork, Leony Baumgartner) obiegły całe Stany Zjednoczone. „Piosenkarz daje przykład nastolatkom” zachwycał się New York Times w tekście opublikowanym dzień po nagraniu. Sam Presley z kolei apelował do swoich słuchaczy w specjalnym spocie nagranym dla organizacji March Of Dimes:
Hej dzieciaki. Możemy porozmawiać? Mówi Elvis Presley. Jeśli myślicie, że Polio zostało pokonane to lepiej posłuchajcie. Walka wciąż trwa i nadal jest tak samo ciężka„.
Symboliczny gest dokonany przez Elvisa pod koniec października 1956 roku przyniósł zaskakujące rezultaty. W ciągu kolejnych sześciu miesięcy odsetek osób zaszczepionych przeciwko Polio wzrósł z drastycznego poziomu 0,6% do imponujących 80%.

Elvis jako przykład i….

Tamten zapomniany przez lata gest, dzisiaj w dobie pandemii koronawirusa,urósł do rangi symbolu i wraca ze zdwojoną siłą. Media na całym świecie przypominają postać Elvisa i chwalą jego ówczesną postawę. Za przykład stawiają go nawet czołowi politycy. Także w Polsce. W niedawnym wywiadzie dla radia ZET Minister Zdrowia, Adam Niedzielski, przypomniał, że szczepiąc się publicznie przeciwko Polio Presley przyczynił się zarówno do popularyzacji szczepionki jak i uratowania milionów istnień na całym świecie.
Jednocześnie wielu ekspertów zadaje sobie pytanie, kto dzisiaj mógłby zastąpić Elvisa Presleya? Która ze współczesnych gwiazd – celebrytów, artystów, polityków czy sportowców ma tak silny autorytet wśród młodych ludzi by przekonać ich do zaszczepienia się przeciwko COVID-19.
Zdaniem politologa z MIT, Adama Berinskiego, dzisiaj nie ma już kogoś takiego jak Elvis. „Dzisiaj trzeba znaleźć znaleźć odpowiedniego Elvisa dla każdej grupy„.
A kto Waszym zdaniem mógłby dzisiaj godnie zastąpić Presleya? Kto zdołałby Was skutecznie przekonać do zaszczepienia się przeciwko COVID-19?

(Info: WP.PL/Onet.pl/YouTube/KVIA.COM. Specjalne podziękowania dla Piotra Donefnera za uzupełnienie artykułu i przekazanie cennych informacji)

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *