„To jest niesamowite, że potrafił wziąć z powietrza dowolną piosenkę i zaśpiewać ją bezbłędnie…” – Gary Jackson wspomina Elvisa Presleya

Gary Jackson o kulisach koncertów Elvisa Presleya. Specjalnie dla ELVIS: Promised Land

Biorąc do ręki płytę naszego ulubionego artysty lub idąc na jego występ do wielkiej hali koncertowej niejednokrotnie zapominamy o ludziach, którzy choć może niewidoczni, wraz z nim współtworzą widowisko i sprawiają, że wychodzimy z niego pełni niezapomnianych wrażeń.
Bruce Jackson, genialny australijski dźwiękowiec, pracował dla Elvisa Presleya przez sześć lat. W tym czasie zrewolucjonizował nie tylko brzmienie jego występów na żywo lecz również cały ówczesny przemysł nagłośnieniowy.
O kulisach jego współpracy z Elvisem jak również początkach w branży opowiedział mi wczoraj młodszy brat Bruce’a, Gary (obaj na zdjęciu po lewej), który jest również autorem doskonałej książki „Bruce Jackson. On The Road With Elvis”. Poniżej prezentuję Wam drugą część naszej rozmowy, która mam nadzieję, że podobnie jak pierwsza, spotka się z Waszym ciepłym przyjęciem.

Mariusz Ogiegło: Chciałoby się powiedzieć, cały Elvis. Ale właśnie, oprócz doskonałego poczucia humoru, Elvis słynął również ze swojej dbałości o odpowiednie brzmienie, dbałości niemal o każdy detal. W studiu nagraniowym potrafił powtarzać piosenkę dwadzieścia lub trzydzieści razy. Tak długo aż nie uznał, że brzmi w satysfakcjonujący go sposób. A jak wyglądały przygotowania do koncertów? Czy Elvis interesował się tym w jaki sposób zostanie nagłośniony dany obiekt, jakie rozwiązania zostaną w nim zastosowane zastosowane? Omawiał/doradzał tego typu rzeczy z Twoim bratem?

Gary Jackson: Na kasetach ze wspomnieniami Bruce’a mogliśmy usłyszeć, że Elvis nigdy nie sprawdzał dźwięku. I nigdy nie odbywał również tzw. prób dźwiękowych. Bruce opowiadał, że Elvis po prostu zostawiał to jemu i ufał, że wszystko będzie dobrze kiedy wyjdzie na scenę. Przychodził do niego do garderoby tuż przed występem i dawał mu znać czego może się spodziewać danej nocy, tj. np. jaki jest rozkład widowni, jakie są właściwości akustyczne i o jakich szczególnych rzeczach powinien wiedzieć. Tylko dzięki temu Elvis mógł wychodzić na scenę na chłodno noc po nocy i dawać z siebie wszystko, co z resztą robił bardzo dobrze.

Pewnego razu w Graceland zwołano próbę przed tournee, ponieważ zaplanowano włączenie do niego kilku nowych utworów. Bruce poleciał na nią z Lititz swoim własnym samolotem wyładowanym sprzętem. Zespół ustawiono w Jungle Room, gdzie jego członkowie całymi godzinami czekali aż Elvis zejdzie do nich ze swojego pokoju. Nie pojawił się. Jedzenie zabrano jednak do jego pokoju.

Kiedy rozmawiałem przed kilku laty z Dickiem Grobem, szefem ochrony Elvisa, wspomniał że on i kilka innych osób odpowiedzialnych było za sprawdzenie miejsc w których miały odbyć się koncerty zarówno pod względem bezpieczeństwa, zakwaterowania etc.
Czy Bruce również odwiedzał wcześniej hale koncertowe, w których Elvis miał wystąpić by zapoznać się z ich specyfiką, akustyką etc? Jak wyglądały przygotowania do koncertu Elvisa od tzw. technicznej strony?

Widzisz, wszystkie te zadania wymienione przez Dicka wynikały z jego odpowiedzialności za bezpieczeństwo Elvisa. Zaangażowanie Bruce’a w przygotowania rozpoczynało się zazwyczaj na miesiąc przed tournee. Współpracował telefonicznie lub listownie (wówczas jeszcze bez faksów i e-meili) z kierownictwem każdego obiektu. Ustalał z nimi co już przekazał na miejsce jak również wysyłał im bardzo szzcegółową listę tego co musiało być na miejscu kiedy przyjechały ciężarówki ze sprzętem.
Na przykład, w marcu 1973 roku władze Anaheim Convention Center napisały do niego bardzo obszerny list z następującymi szczegółami: „Użyjesz prawdopodobnie czterech głośników wysokotonowych (4′ X 4′) na podłodze przed sceną co raczej nie powinno kolidować z linią wzroku. Czy gdyby jednak te głośniki przeszkadzały w patrzeniu na scenę zgodziłbyś się je wyeliminować?”. I tak dalej. Bardzo szczegółowo.
Każda scena była ustawiana i aranżowana w ten sposób. To była ogromna ilość pracy a potem był jeszcze czas na pracę w warsztacie i na tournee.

Elvis powiedział kiedyś, że „nasze występy nie są tanie ale podróżujemy z najlepszymi muzykami, wokalistami i technikami w branży”. Dodał również, że w trakcie występów wykorzystywany jest najwyższej jakości sprzęt. Jakiego rodzaju byl to sprzęt? Na czym (jaki rodzaj, firma, sprzętu) najczęściej pracował Twój brat?

W rzeczywistości Bruce wielokrotnie skarżył się, że Elvis Presley Tour było „tanie”. Mówiąc to miał na myśli fakt, że Pułkownik i ojciec Elvisa, Vernon, bardzo niechętnie wydawali jakiekolwiek pieniądze. Dla przykładu, we wczesnym okresie załoga nie otrzymywała posiłków. Jej członkowie sami musieli biegać próbując znaleźć coś do jedzenia. Co często było trudne, szczególnie gdy na miejscu nie było sklepów spożywczych lub hoteli.

To samo tyczyło się sprzętu technicznego. Bruce musiał walczyć o każdy nowy sprzęt którego potrzebował. Elvis wspierał go i zawsze chętnie wypróbowywał nasz nowy mikrofon czy głośnik. Marki nie miały znaczenia kiedy Bruce chciał wypróbować coś nowego, np. najnowszą wersję jakiegoś sprzętu. Często robił nowe sprzęty wspólnie z Ronem Borthwichem z Clair Brothers ponieważ wiedział, że wtedy trudno będzie zmusić producentów do zrobienia dla nich czegoś nowego.

Elvis chciał by wszyscy mieli „to co najlepsze”. W jednym z nagrań Bruce’a możesz usłyszeć jak żartuje na temat taniego sprzętu.

Bruce, w swoich wspomnieniach nagranych na taśmę, mówił jak któregoś dnia poprosił o pieniądze na zakup dobrego rejestratora z czterema ścieżkami aby nagrać trasę z marca 1977 roku. Najlepsze co mógł wówczas dostać to 400 Dolarów na zakup czterokanałowego magnetofonu, na poziomie zwykłego konsumenta.

Opowieść o tym jak i wiele innych podobnych znajdziesz w naszej książce.

Niewiarygodne. Pozwól proszę, że cofniemy się teraz do początków kariery Twojego brata. Powiedz proszę, skąd wzięło się u niego zainteresowanie elektroniką, dźwiękiem etc. Czym zajmował się nim trafił do grupy Elvisa?

Bruce porzucił studia na kierunku inżynierii elektrycznej na uniwersytecie w Sydney w 1968 roku aby założyć firmę dźwiękowo-oświetleniową JANDS (nazwa pochodziła od „Jackson And Story) ze swoim szkolnym przyjacielem Phillem Story. To były psychodeliczne lata sześćdziesiąte a ich firma okazała się innowatorem i liderem. Projektowali i wykonywali taki sprzęt oświetleniowy jak stroboskopy, kolorowe organy, wytwornice dymu a także bardzo silne półprzewodnikowe wzmacniacze, które wynajmowali na bale uniwersyteckie, potańcówki i imprezy muzyczne.

Byli jednymi z pierwszych, którzy rozwinęli ten przemysł i wkrótce z niego zasłynęli. Sprzedali firmę w 1970 roku kiedy Bruce zaczął mocniej interesować się dźwiękiem i zaprojektował w swoim warsztacie najmocniejsze wzmacniacze jakie istniały w tamtym czasie na świecie.

Szukał czegoś większego niż JANDS a jego oczy skierowane były na Amerykę.

Dzisiaj, pięćdziesiąt lat później, JANDS wciąż jest największą firmą nagłośnieniową w Australii.

A kiedy i w jakich okolicznościach trafił do grupy Elvisa? Pamiętasz jak wspominał swoje pierwsze zagrane z nim koncerty?

W 1970 roku Bruce mieszkał w Lititz i pracował dla Clair Brothers. Kiedy nie pracował w warsztacie koncertował z Johnnym Cashem, Glennem Campbellem, The Jackson Five, The Osmonds, Rod Stewart And The Faces, Three Dog Night i wieloma innymi zespołami będącymi wówczas u szczytu swojej kariery.

We wrześniu 1971 roku Roy Clair odebrał telefon. To był promotor Tom Hulett. „To jest telefon na który czekaliście„, powiedział do Roya. „Robimy trasę i chcemy żebyście zajęli się podczas niej dźwiękiem. Zgadnijcie kto to jest?„. „To nie jest Elvis, prawda?„, zapytał Roy.

Zgadza się Roy. Masz to„, odparł mu Tom. „Elvis wyjeżdża na tournee i chcemy żebyś przyjechał i zajął się dźwiękiem na każdym koncercie„.

W tamtym czasie firmy dźwiękowe nie wyjeżdżały w trasę z zespołami. Korzystały z wielu regionalnych firm dźwiękowych ale to z kolei nie dawało żadnej gwarancji, że artysta lub zespół otrzyma stałą jakość dźwięku danej nocy.

Począwszy więc od zespołu Blood, Sweat And Tears, Clair Brothers zaczęli wyjeżdżać i obsługiwać całe trasy. Teraz mieli zrobić to samo dla Elvisa.

Roy wysłał Bruce’a do obsługi monitorów. Innowacji w Clair Brothers i dla samego Elvisa. Podczas pierwszej trasy Bruce siedział przy głównym biurku z Billem Porterem. To było jednak zbyt daleko by zapewnić ich poprawne działanie. Bruce mógł polegać jedynie na Stanie Horine, który był na dole pod sceną a z którym mógł skontaktować się przez walkie talkie by wydać mu instrukcje w rodzaju: „podkręć trochę głośność… albo ścisz trochę”. To było niewykonalne więc już podczas następnego tournee Bruce przeniósł się pod scenę.

Także same monitory sceniczne stały się ważne dla zespołu bo dzięki nim jego członkowie mogli się słyszeć. Dzięki temu, że Bill Porter użył jako głównej konsoli Jackson Board, którą Bruce zaprojektował i zbudował nagle pojawiło się o wiele więcej kanałów na których można było pracować. Możliwe stało się użycie specjalistycznego mikrofonu dla wielu instrumentów, takich jak chociażby perkusja lub też dla oddzielnych wokali. Przez co z kolei możliwym stało oddzielenie wejść od wielu źródeł i ich indywidualne miksowanie.

Jackson Board został również zaprojektowany jako dwudrożny, trójdrożny i czterodrożny dzięki czemu możliwe było oddzielne miksowanie niskich, średnich i wysokich zakresów a nawet super wysokich częstotliwości. Te zmiany przyniosły dużą, naprawdę dużą poprawę w brzmieniu Elvisa i jego zespołu.

CZĘŚĆ 1 CZĘŚĆ 3

CDN.

* Wywiad przeprowadził Mariusz Ogiegło. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów na innych stronach internetowych bez zgody autora zabronione!
** Zdjęcia przesłane przez rozmówcę. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów na innych stronach internetowych bez zgody autora zabronione!
*** Jeśli chcesz nabyć książkę „Bruce Jackson. On The Road With Elvis” koniecznie już dzisiaj odwiedź stronę www.brucejackson.com.au

 

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *