Poznaniacy pamiętają Elvisa czyli o tym co działo się przed UM w Poznaniu 16 sierpnia
Ciąg dalszy relacji z obchodów 42.rocznicy śmierci Elvisa Presleya w Polsce
W czterdziestą drugą rocznicę śmierci Elvisa Presleya w Polsce dużo się działo. W różnych częściach naszego kraju odbywały się (i jeszcze będą się odbywać) wydarzenia mające na celu upamiętnienie legendarnego króla rock’n’rolla i jego twórczości.
W miarę możliwości na naszym blogu postaram się prezentować relacje z tych wydarzeń. Dlatego też dzisiaj, po gorących weekendowych doniesieniach z niemieckiego Bad Nauheim przenieśmy się do Poznania gdzie na dziedzińcu tamtejszego Urzędu Miasta po raz kolejny odbył się „Dzień z Elvisem”.
Poniżej prezentuję wspomnienia spisane i nadesłane przez organizatora tego wyjątkowego spotkania, Krzysztofa Wodniczaka.
Poznaniacy pamiętają Elvisa
(Krzysztof Wodniczak)
Każda kontynuacja oferty muzycznej jest oczekiwana nie tylko przez tych, którzy jej kibicują od lat i są stałymi uczestnikami koncertowych muzykaliów lecz także przez nowych oczekujących w sobie uszanowania muzycznych wspomnień. Od dwudziestu lat organizowane są w Poznaniu na dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania imprezy tematyczne mające na celu zabawowy i edukacyjny charakter przybliżając lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Sprowadzają się one do wspólnego mianownika – repertuaru Elvisa Presleya. Tym razem organizatorzy korzystając z grantu samorządu zaprosili zespół The King’s Friends. Koncert, na który wstęp był bezpłatny zdominowali seniorzy, bo oni otrzymali imienne zaproszenia jakie były w Tytce Seniora.
Zapewne nie zapamiętałem wszystkiego, co było prezentowane ze estrady. Ale oto, co zostało mi w pamięci: Intro „Also sprach Zaratustra” (Strauss) „Blue suede shoes” (Carl Perkins), „Trouble” (Leiber-Stoller), „Jailhouse Rock” (Leiber-Stoller) , „All shook up” (Blackwell-Presley) ,”See see Rider” (arr. Presley), „It’s now or never” (Schroeder/Gold), „Guitar man” (J. Hubbard), „Suspicious minds” (Mark James), „Unchained melody” (North/Zaret) z repertuaru The Righteous Brothers „My way” (Paul Anka/Reveaux/Claude François) , „Always on my mind” (Carson/James/Christopher), „You don’t have to say you love me” (Wickham/Napier-Bell/Donaggio/Pallavicini) z repertuaru Dusty Springfield, „Great balls of fire” (Otis Blackwell/Jack Hammer) z repertuaru Jerry’ego Lee Lewisa „Return to sender” (Otis Blackwell/Winfield Scott), „Runaway” (James Samuel lii Harris/Janet Damita Joe Jackson/Terry Lewis) z repertuaru Del’a Shannona , „Johnny B. Goode” (Chuck Berry), „Viva Las Vegas” (Doc Pomus/Mort Shuman). A wszystkie te utwory zostały zagrane na 100 procent.
Muzycy Piotra Skowrońskiego stawiają przede wszystkim na brzmienie zespołowe. Tej idei podporządkowali całkowicie program blisko dwugodzinnego koncertu, w którym nie było słabego punktu. Od pierwszego intro do ostatniego finałowego akordu inżynieria muzyczna nabierała właściwego tempa, a wokalista dwoił się i troił, aby jak najwierniej odtwarzać repertuar oczekiwany przez melomanów. Cała maszyneria nabierała szaleńczego tempa i mogliśmy się przekonać, że muzycy rozumieją się doskonale z wokalistą, a on sam jest w wyśmienitej formie wokalnej. Jego technika wokalna – bez jakichkolwiek ograniczeń – jest na wskroś uniwersalna. W trakcie koncertu „zaiskrzyło” wielokrotnie, szczególnie kiedy zabrzmiały kultowe utwory wymienione wcześniej. Doprowadzało to publikę do frenetycznych oklasków i szaleńczej owacji. Nie obyło się realizacji hasła Młynarskiego „Fruwa Twoja marynara” i tańców twista, rock and rolla czy madisona. Wśród tłumnie zebranych fanek i fanów przeważali miłośnicy repertuaru spopularyzowanego w latach 60-tych. Jednak na widowni byli także młodsi dla których te przeboje były odkryciem.
tubylcy Festiwalu Dobrego Smaku, który nieopodal miał swoje miejsce, na Starym Rynku- publiczność trafił do kolejnych pokoleń słuchaczy. To wciąż świeża muzyka, bo nie pozostaje nic innego jak tylko rozwijać ją i w uszlachetnionej wersji ją szerzej prezentować, a nawet popularyzować. A w takim mistrzowskim wydaniu