„Czy Elvis Presley był pedofilem?” – skandaliczne artykuły w polskich mediach!

W odpowiedzi na skandaliczne artykuły polskich mediów

Czy Elvis Presley był pedofilem?
Mariusz Ogiegło

W ostatnim czasie nic tak nie napędza oglądalności lub wyników sprzedaży jak temat molestowania i pedofilii. I kiedy prawdziwe ofiary przemocy wciąż przeżywają w milczeniu swoje trudne do opisania dramaty są też i tacy, którzy za pomocą medialnego szumu próbują wykorzystać „swoje pięć minut”. Zapomniani celebryci lub ich bliscy nagle przypominają sobie o krzywdach sprzed lat (najczęściej wyrządzonych przez osoby już nie żyjące bo tak łatwiej – nie będą się bronić) i z ich „pomocą” próbują skierować na siebie uwagę opinii publicznej.
I niestety, są też media, które chcąc zwiększyć nakłady swoich tytułów lub odsłon na stronach wyciągają na jaw „mroczne sekrety” artystów sprzed lat.
I tak, od kilku dni większość polskich gazet próbuje dowieść, że zmarły 16 sierpnia 1977 roku Elvis Presley był pedofilem. Tak! To nie jest żart.
Za kluczowy dowód w sprawie ma służyć książka Joela Williamsona, „Elvis Presley: A Southern Life”, która to zdaniem krajowych dziennikarzy co dopiero trafiła do sprzedaży. By nie być gołosłownym przytoczę kilka przykładów. W magazynie „Viva” pani Gabriela Czernecka pisze: „Elvis Presley pedofilem? Król Rock and Rolla powraca na pierwsze strony gazet za sprawą najnowszej biografii poświęconej jego osobie”. W podobnym tonie wypowiada się dziennikarz o pseudonimie „doll” na łamach Super Expressu. W naczelnym polskim tabloidzie czytamy: „Na rynek trafiła właśnie książka Joela Williamsona pod tytułem ‚Elvis Presley: A Southern Life’„.
Całe zamieszanie zapoczątkował jednak tygodnik „Wprost” tekstem „Elvis Presley był pedofilem? Szokujące informacje o królu rock’n’rolla”.
Czy jednak formułując oskarżycielskie nagłówki dziennikarze na pewno nie rozminęli się z prawdą? Niestety tak. I to o całe pięć lat! Otóż owa „najnowsza” biografia, która „właśnie” trafiła do sklepów w rzeczywistości ukazała się… 13 października 2014 roku (podobnie jest z drugą cytowaną w tekście książką – „Baby Let’s Play House” Alanny Nash. Jej pierwsze wydanie ukazało się bowiem w roku 2010)! Od tamtego czasu publikacja zdołała zebrać wiele negatywnych opinii. „Ta książka naprawdę nie jest potrzebna„, czytamy na stronie The Arts Fuse. „Być może najbardziej zaskakującą wadą książki jest amatorska psychoanaliza, którą Williamson – historyk i uczony rozlewa po całym tekście„. Ponadto w książce roi się od podstawowych błędów (autor myli choćby kolejność programów „Ed Sullivan Show” z udziałem Presleya) a za główne jej źródło służy owiana złą sławą książka „Elvis” Alberta Goldmana.
Ten fakt już podważa wiarygodność dalszego tekstu ale…
Już w pierwszych akapitach powielanych seryjnie artykułów możemy znaleźć „niepodważalny” dowód na fakt, że słynny piosenkarz dopuszczał się nadużyć z nieletnimi. Oto cytat: „W książce ‚Elvis Presley: A Southern Life’ przeczytać można historię, według której piosenkarz miał zdradzić swoją 15-letnią dziewczynę Dixie z inną, gdy miał 19-lat, a później miał telefonować do niej, oznajmiając, że ‚pękła mu prezerwatywa’. Dixie i Elvis mieli być w związku od 1953 do 1955 roku”.
I znowu. Czy aby na pewno? Owszem, urodzona w 1938 roku aktorka Dixie Locke zaczęła się spotykać z Elvisem w 1953 roku mając lat piętnaście ale według jej wspomnień spotkania te miały nieco inny przebieg niż przedstawiony w książce. Niedługo po pierwszym spotkaniu z dziewczyną Elvis udał się na spotkanie z jej rodzicami a wspólny czas oboje dzielili na wspólnym chodzeniu na koncerty kwartetów gospel (tak Dixie poznała Elvisa), częstych wizytach w kinie (dwa – trzy razy w ciągu tygodnia), jeździe na rolkach i wspólnych śpiewach pieśni gospel. I raczej ciężko dopatrzyć się tutaj czegoś niestosownego. I jeszcze jedno? Czy tajemnicą poliszynela jest fakt, że Elvis słynął ze swojego niebanalnego poczucia humoru? A czy stwierdzenie, że „pękła mu prezerwatywa” nie mogło być kolejnym żartem w jego wykonaniu?
Idąc jednak dalej. „Elvis Presley miał trzy dziewczyny w wieku 14 lat, które podróżowały z nim. Urządzać mieli też wspólne walki na poduszki, łaskotać się, całować i przytulać”. Nawet jeśli tak właśnie było to czy opisane powyżej czynności są zabronione przez jakiekolwiek prawo (polskie lub amerykańskie)? A czy dzisiaj nie znamy związków 17 – 18 letnich chłopców z 14 lub 15 letnimi koleżankami? Czy dzisiaj słowo związek zawsze musi równać się sypialnia, łóżko i sex?
A może dla przypomnienia warto przypomnieć sobie definicję tak często ostatnio używanego słowa „pedofilia”. Powtarzając bowiem za Wikipedią, pedofilia to „rodzaj parafilii, stan w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania”. Czy powyższy fragment artykułu zamieszczanego w polskich mediach opisuje taki właśnie stan (czy pytając kolokwialnie i wprost: można osiągnąć „satysfakcję seksualną” podczas bitwy na poduszki?)? Mówi o kontaktach seksualnych Presleya z 14 latkami?
I w tym miejscu w zasadzie dochodzimy do meritum całego zagadnienia. Elvis i jego związek z Priscillą, którą piosenkarz poznał gdy ta miała 14 lat. Dla przypomnienia warto jednak napisać, że Elvis w tamtym czasie kończył odbywać służbę wojskową w Niemczech a owo spotkanie odbyło się w towarzystwie ojca dziewczyny. „Samo spotkanie z nim (Elvisem, przyp. autor) było natomiast bardzo miłe. Zachowywał się bardzo przyjaźnie. Wypytywał mnie o to jacy muzycy są obecnie popularni i o tych których nie lubię. Później zagrał dla mnie na pianinie, ale głównie rozmawialiśmy. Przez większość czasu mówił Elvis. Ja słuchałam. Po trzech dniach zadzwonił do mnie i zapytał czy moglibyśmy się spotkać raz jeszcze. Nie było to takie proste ponieważ rodzice się niepokoili i zastanawiali dlaczego w zasadzie Elvis chce się ze mną widzieć. Ale to już inna historia”, opowiadała mi Priscilla podczas naszego wywiadu.
Pozostałe spotkania odbywały się niemal według schematu – długie rozmowy, wypady za miasto i wizyty w kinie. Kilka miesięcy później Elvis wrócił do USA. Priscilla pozostała w Niemczech. Nic o seksie, molestowaniu czy próbach gwałtu. Nie zapamiętał tego nikt z jego ówczesnych współpracowników. W zamian za to były długie listy, które oboje wymieniali między sobą i wielogodzinne rozmowy telefoniczne.
Gdy Priscilla przyjechała do Graceland (za zgodą rodziców) był rok 1962 a ona miała już siedemnaście lat!
Pomimo to autor książki (a za nim wielu polskich dziennikarzy) zarzuca Elvisowi, że: „kochał się z nią na wszystkie sposoby, jednak bez penetracji. To wyglądało tak, jakby dziewictwo Priscilli było kolejną rzeczą, którą Elvis chciał utrzymać na wszelkie sposoby”.
I czytając tak sformułowane oskarżenie, po raz kolejny chciałoby się zapytać: czy aby na pewno? A jeśli tak to czy w istocie było to nielegalne a para (lub sam piosenkarz) świadomie łamali prawo?
Otóż, w USA każdy stan sam reguluje tzw. „wiek zgody” zwany inaczej „wiekiem przyzwolenia”. Jest to nic innego niż (za Wikipedią) „ustalony prawnie minimalny wiek, od którego dana osoba uznawana jest za zdolną do wyrażenia ważnej prawnie zgody na czynności seksualne z inną osobą”. Inaczej, osoby takie same mogą już decydować o tym czy chcą uprawiać seks czy nie (dobrowolnie i bez przymusu). W stanie Tennessee gdzie znajduje się posiadłość Elvisa, Graceland (i gdzie piosenkarz spędzał większość czasu z Priscillą), wiek ten wynosi siedemnaście lat (Priscilla miała tyle lat w 1962 roku). W stanie Kalifornia, gdzie znajdują się hollywoodzkie rezydencje Presleya – lat osiemnaście (Priscilla skończyła tyle rok później, w 1963 roku). Ponadto, dla ścisłości trzeba dodać, że „wiek przyzwolenia” w Niemczech, w których Elvis zaczął spotykać się z Priscillą wynosi tylko… trzynaście lat!
A gdy już o „wieku zgody” mowa to warto podkreślić (lub wręcz należałoby zacząć od tego powyższy tekst), że w latach pięćdziesiątych XX wieku w USA wynosił on… czternaście lat!
Czy wobec powyższych faktów naprawdę wciąż mamy do czynienia z przejawami pedofilii?
Jest jeszcze regulacja prawna o której polscy dziennikarze zdają się nie pamiętać powielając fałszywe oskarżenia w swoich tekstach. To zapis z polskiego kodeksu karnego (art. 200 § 1 Kodeksu karnego): „kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.
Tak więc nawet w świetle polskiego prawa ani Elvis ani Priscilla prawa nie łamali a już tym bardziej ciężko mówić w tym wypadku o zjawisku pedofilii.
Dyskusyjna pozostaje również inna kwestia. Wiele źródeł, jak i najbliższych współpracowników Presleya podkreśla, że zarówno Elvis jak i jego menedżer, Pułkownik Parker, byli bardzo ostrożni jeśli chodzi o związek z Priscillą ponieważ nie chcieli powtórzyć skandalu wywołanego przez innego piosenkarza rock’n’rollowego, Jerry Lee Lewisa, który ożenił się z czternastoletnią dalszą kuzynką (przez co zostały zbojkotowane m.in. jego występy w Wielkiej Brytanii).
I w ten sposób można by przeanalizować wszystkie zalewające Polski Internet kłamliwe artykuły. Za każdym razem obalając podnoszone w nim „dowody”. Pozostaje jednak pytanie? Po co?
Jedyne co warto to po raz kolejny uświadomić sobie przykry fakt pogoni polskich mediów za tanią sensacją (i wynikami sprzedaży i liczbą wyświetleń). Od listopada 2014 roku w sprzedaży ukazały się dziesiątki wartościowych książek poświęconych Elvisowi (nieskromnie przypomnę, że w 2016 roku do sklepów trafiła także i moja książka ale chyba nie była dość skandaliczna ponieważ nie kojarzę dziennikarzy z powyżej cytowanych mediów rozpisujących się na jej temat lub proszących o chwilę rozmowy). Dziwnym trafem jednak, żadna z nich nie wzbudziła tak żywego zainteresowania naszych rodzimych mediów… A przecież dokładnie w tym samym czasie Erik Lorentzen wypuścił na rynek trzytomowe kompendium wiedzy na temat sesji nagraniowych Elvisa, „Ultimate Elvis” (równolegle realizując też genialną serię książek biograficznych popartych rzetelnymi i sprawdzonymi dowodami, „The Elvis Files”).
Równie dziwnym trafem jak na lekarstwo w polskich mediach można szukać wartościowych artykułów poświęconych Elvisowi i jego twórczości. W zamian za to aż nazbyt często możemy przeczytać o rzekomym uzależnieniu Elvisa od narkotyków (choć wystarczyłoby odrobinę się wysilić, sprawdzić kilka wiarygodnych źródeł i z „narkomanii” robi się „lekomania”) i, jak w ostatnich dniach, o jego kontaktach z nieletnimi… Przykre. Tym bardziej, że fakt ten nie tylko pokazuje totalny brak poszanowania dla Elvisa i jego spuścizny ale także skandalicznie niski poziom polskiego dziennikarstwa (nie uogólniając).
Coś optymistycznego na koniec? Możecie spać spokojnie. ELVIS NIE BYŁ PEDOFILEM!

PS. I jeszcze jedno, sprawę opisanych powyżej tekstów przekazałem do Graceland, Elvis Presley Ent. oraz osobiście do Priscilli Presley. Wierzę, że w niedługim czasie dane nam będzie poznać stanowisko powyższych instytucji.

One Comment

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *