FUN IN ACAPULCO – nie sposób powiedzieć 'nie’ w Acapulco
FUN IN ACAPULCO
– nie sposób powiedzieć 'nie’ w Acapulco –
(część 1)
Mariusz Ogiegło
„Nie sposób powiedzieć nie w Acapulco. Gdy przy każdym uderzeniu serca odpowiadasz tak. Gdzie zakochani śpiewają zamiast rozmawiać. I tańczą zamiast spacerować. W noc pełną gwiazd i brzmienia gitar„. Tymi słowami rozpoczynał się jeden z trzynastu utworów, urocza ballada „You Can’t Say No In Acapulco”, nagranych na początku 1963 roku do ścieżki dźwiękowej kolejnego filmu z udziałem Elvisa Presleya – zabawnej komedii „Fun In Acapulco”, której akcję osadzono tym razem w słonecznym Meksyku.
Co wcale nie oznacza jednak, że słynny piosenkarz kiedykolwiek postawił stopę w tym kraju. Ale po kolei…
Jak chce historia, pomysł na scenariusz do trzynastego filmu Presleya zrodził się kilka miesięcy wcześniej – w roku 1962 – gdy piosenkarz wciąż pracował jeszcze na planie komedii „Girls! Girls! Girls!”. To wówczas bowiem w ręce scenarzysty Allana Weissa, który oprócz wspomnianej wcześniej produkcji Paramount Pictures odpowiadał również za scenariusz do przebojowej komedii „Blue Hawaii” (do dzisiaj uważanej za największy sukces kasowy w całym dorobku filmowym Presleya), miał wpaść magazyn podróżniczy z obszernym artykułem poświęconym widowiskowym i niezwykle ryzykownym skokom do wody z klifu La Quebrada w Acapulco.
Jak wynikało z powyższego tekstu, największą trudność dla biorących w nich udział skoczków miały stanowić przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze musieli oni równie sprawnie wspinać się po skałach co nurkować – tak by po wyjściu z morza nurek mógł bezpiecznie zająć miejsce na położonej około trzydziestu pięciu metrów nad lustrem wody, niewielkiej skalnej platformie. Po drugie natomiast, musieli umiejętnie wyczuć – najczęściej na podstwie obserwacji ruchu fal – właściwy moment na oddanie skoku do szerokiego na około dwanaście – czternaście metrów kanału, w którym głębokość wody wahała się zaledwie od czterech do sześciu metrów.
Według różnych źródeł, początki tej niecodziennej atrakcji miały sięgać jeszcze początków lat trzydziestych XX wieku (choć w niektórych przekazach można spotkać wzmiankę nawet o latach dwudziestych). Wówczas to grupka młodych miejscowych rybaków, tuż po skończonej pracy, postanowiła sprawdzić swoją odwagę oddając skoki z coraz to wyższych półek skalnych. „Skoki z liczącego trzydzieści pięć metrów klifu La Quebrada narodziły się jako wyzwanie rzucone morzu i siła charakteru„, napisano w serwisie Los Clavadistas De La Quebrada. „Początkowo stanowiły one jedynie koleżeńską rywalizację, w której młodzi śmiałkowie sprawadzali który z nich odważy się skoczyć z największej wysokości. Z czasem jednak wieści o ich wyczynach obiegły Acapulco. Mieszkańców, podobnie jak i przebywających w porcie turystów przyciągały zarówno niezwykłość tego widowiska jak i odwaga śmiałków„.
Pierwszym – znanym z imienia i nazwiska – skoczkiem, który zaryzykował skok do szczeliny La Quebrada, wykutej w latach 1799 – 1876 na polecenie lekarza Korony Hiszpańskiej, Francisco Javiera de Balmisa, był Rigoberto Apac Rios.
Swój wyczyn młodzieniec przypłacił co prawda bolesnym zwichnięciem obu ramion ale jednocześnie stał się też inspiracją dla kilku kolejnych młodych odważnych mieszkańców Acapulco. W ślad za nim poszli m.in Lucio Rodriguez („La Gaviota”), Aurelio Herrera, Chimiano Flores, Pedro Arciniega oraz bracia Ramirez.
Z czasem popisy miejscowych skoczków zaczęły gromadzić coraz większą widownię, a początkowa zabawa zaczęła przynosić śmiałkom niewielkie dochody w postaci drobnych napiwków wręczanych im przez zebranych wokół klifu widzów. Część gapiów nagradzała też swoich bohaterów rzucając im monety wprost do wody. „Wyzwanie stało się rytuałem, a rytuał stał się wyzwaniem„, skwitował jeden ze współczesnych skoczków.
Ostatecznie, w roku 1934, na terenie La Quebrada zorganizowano pierwszy oficjalny pokaz dla publiczności oraz powołano do życia Stowarzyszenie Nurków Zawodowych ’ La Quebrada’ (La Quebrada Cliff Divers).
Od tej pory popularność skoków w Acapulco rosła z każdym kolejnym rokiem. Prawdziwą sławę przyniosła im jednak dopiero następna dekada. A wszystko za sprawą Teddy’ego Stauffera (a właściwie Ernst Heinrich 'Teddy’ Stauffer, bo tak brzmiało jego prawdziwe imię i nazwisko) – nazywanego niemieckim królem swingu lat trzydziestych – szwajcarskiego muzyka, aktora, restauratora i hotelarza, który uczynił z nich główną atrakcję hotelu El Mirador (co oznacza Punkt Widokowy), w którym przez długie lata pełnił funkcję menedżera.
A konkretnie, założonej przez siebie w 1949 roku restauracji La Perla – tej samej, którą widzowie mogli poźniej zobaczyć w filmie Presleya. Z jej tarasów rozpościerał się bowiem znakomity widok na skały La Quebrada, na których bohaterscy skoczkowie codziennie dawali pokazy dla spragnionych wrażeń gości.
The Bullfighter Was A Lady
Zafascynowany historią skoczków z La Quebrada, Allan Weiss uznał, że akcja jego kolejnego opowiadania powinna rozgrywać się właśnie w Meksyku. A najlepiej, w słynnym nadmorskim kurorcie Acapulco.
Początkowo miała to być tylko opowieść o kapitanie łodzi bądź artyście, który zaprzyjaźnia się z młodym chłopcem, który finalnie okazuje się niezwykle sprytnym i sprawnym menedżerem. Zupełnie jak w prawdziwym życiu Pułkownik Parker – impresario Elvisa.
Ostatecznie jednak, bohaterem swojej opowieści Weiss uczynił Mike’a Windgrena. Młodego artystę cyrkowego, który przybywa do Acapulco, by zapomnieć o tragicznym wypadku, do którego doszło podczas jednego z występów jego rodzinnej trupy „Latający Windgrenowie”.
Podczas wykonywania spektakularnych akrobacji na trapezie, Mike upuszcza swojego brata, w wyniku czego ten upada na ziemię i ginie na miejscu…
Po przybyciu do Acapulco Windgren musi więc nie tylko stawić czoła bolesnym wspomnieniom, ale również spróbować poukładać swoje życie na nowo.
W tym celu chłopak ima się wielu różnych zajęć. Pracuje między innymi na luksusowym jachcie. Posadę tę traci jednak na skutek kłótni z piękną, lecz rozkapryszoną córką szefa jednostki.
Niedługo potem, podczas występu w jednym z lokalnych nocnych klubów, poznaje słynną torreador – Dolores Gomez. Kobieta jest nim oczarowana i jeszcze tego samego wieczora przedstawia go swoim przyjaciołom i współpracownikom.
Piękna pogromczyni byków nie jest jednak jedyną osobą w lokalu, którą oczarował śpiew młodego Amerykanina. Równie zaintrygowany jego wokalnymi możliwościami okazuje się być niejaki Raoul Almeido – młody sympatyczny pucybut, który oferuje zaskoczonemu Windgrenowi pomoc w znalezieniu pracy.

Dzięki jego zaangażowaniu i licznym znajomościom, już następnego dnia Mike zostaje główną śpiewającą atrakcją w ekskluzywnym hotelu Acapulco… I ratownikiem na jednym z hotelowych basenów (możliwość skoków do wody mają pomóc mu w pozbyciu się traumy oraz lęku wysokości, z którym zmaga się od chwili feralnego wypadku).
Szybko okazuje się jednak, że obecność przystojnego akrobaty w hotelu – a zwłaszcza jego ostatnie zajęcie – nie wszystkim jest na rękę. W krótkim czasie, Windgren popada w konflikt z Moreno – dotychczasowym pracownikiem basenu a prywatnie narzeczonym pięknej Marguerity Dauphin, w której główny bohater zakochuje się podczas swojego pierwszego występu…
CDN.
