„Były po prostu FANTASTYCZNE!”. W 50 rocznicę występów Elvisa w Madison Square Garden

„Były po prostu FANTASTYCZNE”
– W 50. rocznicę występów Elvisa w Madison Square Garden- 
Mariusz Ogiegło
(fragment książki „Elvis. Wszystkie płyty króla 1966-1977”)

Wiosenne tournne dobiegło końca. Zwieńczył je koncert w Albuquergue w Nowym Meksyku, który obejrzało blisko dwanaście tysięcy osób. Cała trasa okazała się natomiast gigantycznym sukcesem. „Elvis był w swojej najlepszej formie„, ropływali się w zachwytach recenzenci.

Szansę na ponowne zobaczenie swojego idola na scenie fani otrzymali zaledwie dwa miesiące później. Początek nowej trasy zaplanowano bowiem już na 9 czerwca.

Serię koncertów poprzedziły krótkie próby. Zdaniem kilku biografów Presleya, piosenkarz przeprowadził je ze swoimi muzykami 6 i 7 czerwca w należącym do RCA studiu przy 6363 Sunset Boulevard w Los Angeles.

Następnego dnia natomiast Elvis był już w drodze do Nowego Jorku – pierwszego i jak wkrótce miała pokazać historia, najjaśniejszego i najważniejszego punktu całego tournee.

W największym amerykańskim mieście Presley nie występował od szesnastu lat! Ostatni raz pojawił się w nim publicznie w roku 1956 na planie takich programów telewizyjnych jak „The Dorsey Brothers Stage Show” czy „The Steve Allen Show”. Nic więc dziwnego, że jedno z pierwszych pytań, które usłyszał z ust dziennikarzy obecnych na zorganizowanej 9 czerwca, na kilka godzin przed pierwszym występem, konferencji prasowej dotyczyło właśnie powodów tak długiej nieobecności.

Elvis, co sprawiło, że tak długo musieliśmy czekać na twój występ w Nowym Jorku?„, dopytywał jeden z dziennikarzy. „Myślę, że była to kwestia tego, że nie mieliśmy dostępu do właściwego budynku„, odparł Presley. „Musieliśmy poczekać na swoją kolej aby się do niego dostać„.

Tym odpowiednim budynkiem o którym mówił Elvis była oddana do użytku w 1968 roku hala sportowo widowiskowa Madison Square Garden. Jeden z najnowocześniejszych a obecnie jeden z najczęściej wynajmowanych obiektów tego typu w całych Stanach.

Dla wielu artystów możliwość zagrania w nim koncertu było oznaką największego prestiżu. Od momentu otwarcia areny występowali w niej najwięksi tamtych czasów: The Doors (w 1969), The Rolling Stones (1969), Johnny Cash (1969), Janis Joplin (1969), Led Zeppelin (1970), The Jackson Five (1970 i 1971) i wielu wielu innych.

Dla Elvisa koncerty w nowojorskim „Big Apple”, jak zwykło się określać Madison Square Garden, okazały się czasem próby i walką z demonami przeszłości. Wokalista miał bowiem odczuwać lęk przed tym, że ludzie w Nowym Jorku go nie lubią a powodem tej dość zaskakującej refleksji miały być krytyczne i bardzo nieprzychylne recenzje jakie otrzymał po swoim występie w programie „The Milton Berle Show” w 1956 roku.

Błyskawicznie jednak okazało się, że jego obawy były całkowicie bezpodstawne a zainteresowanie jego występami było tak duże, że trzeba było zorganizować dodatkowy, czwarty show!

Niesłabnąca popularność Presleya stała się również tematem jednego z pytań, które zadano mu na zwołanej w nowojorskim hotelu Hilton konferencji prasowej. „Łykam witaminę E!„, wypalił Elvis do dziennikarza pragnącego poznać receptę na jego szalenie udaną karierę. „Nie, tylko żartowałem. Po prostu… zawstydziłem się. Nie wiem. Po prostu, lubię ten biznes i lubię to co robię„.

Trwające nieco ponad dwadzieścia minut spotkanie z przedstawicielami prasy pozwoliło także poznać osobiste zdanie Elvisa na wiele istotnych w tamtym czasie tematów. 

Jednym z nich były nasilające się od połowy lat sześćdziesiątych protesty przeciwko zaangażowaniu wojsk amerykańskich w walki w Wietnamie. „Czy dzisiaj odmówiłby pan pójścia do wojska?„, dopytywał dziennikarz. „Wolałbym zachować dla siebie poglądy na ten temat„, odpowiedział wymijająco Presley. „Jestem tylko artystą rozrywkowym i nie chciałbym się wypowiadać na ten temat„.

Wokalista nie uniknął również pytań o swoje nowe brzmienie i o wiele bardziej stonowany repertuar. „Elvis, dlaczego odszedłeś od rock’n’rolla, którego robiłeś jeszcze dwa – trzy lata wcześniej? Naprawdę nie będziesz już robił rockowych piosenek takich jak ‚Hearbreak Hotel’?„, pytano. „Bardzo trudno jest znaleźć tego typu piosenkę„, wyjaśniał Presley. „Trudno dziś znaleźć dobry materiał tego typu dla kogokolwiek, rozumiesz„. Jednocześnie zobowiązał się, że „jeśli tylko znajdę takie piosenki to na pewno je nagram„.

Na spełnienie tych ostatnich słów wielbiciele Elvisa musieli poczekać do sierpnia.

Tymczasem, kilka godzin po zakończonej konferencji (około godziny 21:00), potężną Madison Square Garden wypełniły tłumy fanów piosenkarza. Dwadzieścia tysięcy osób, które z niecierpliwością wyczekiwały przygaśnięcia świateł i pierwszych dźwięków majestatycznego tematu „Also Sprach Zarathustra” oznajmiającego początek koncertu.

Gdy w końcu kwadrans po godzinie dwudziestej pierwszej Elvis pewnym krokiem wszedł na scenę tłum powitał go ogłuszającym aplauzem.

Przebijając się przez burzę oklasków Presley rozpoczął swój show solidną wersją „That’s All Right”. „To była lekcja dominacji„, zachwycał się w opublikowanej na łamach New York Timesa recenzji, „Like A Prince From Another Planet”, Chris Chase. „Widzieliśmy komika (Jackie’ego Kahane, który poprzedził występ Elvisa, przyp. autor), który nie był w stanie kontrolować nikogo – nawet siebie, co nas denerwowało, ale wtedy pojawił się Elvis który skierował wszystko na właściwą drogę. Wykorzystywał scenę, występował dla ludzi – zarówno tych siedzących z przodu jak i tych na balkonach. Odwracał się, poruszał a kiedy jakaś dziewczyna rzuciła na scenę chusteczkę, ocierał nią pot i odrzucał z powrotem. Dar potu od ziemskiego boga„.

Przy nieustającej ani na moment owacji publiczności, Elvis kontynuował koncert. Po zaśpiewaniu piosenki, która osiemnaście lat wcześniej na zawsze odmieniła losy amerykańskiej muzyki rozrywkowej, rzucił się w „Proud Mary” – niedawny przebój formacji Creedence Clearwater Revival. Następnie zaprezentował „Never Been To Spain”.

Po każdym wykonaniu przez halę przetaczał się huragan braw.

I tak przez blisko godzinę. Elvis raczył wielbicieli mieszaniną swoich dawnych hitów, takich jak „All Shook Up”, „(Let Me Be Your) Teddy Bear/Don’t Be Cruel”, „Love Me Tender” czy „Hound Dog” jak również utworów z ostatnich płyt – „Until It’s Time For You To Go”, „Bridge Over Troubled Water” i „Suspicious Minds”. W setliście koncertu nie zabrakło również ulubionych piosenek publiczności, takich jak „Polk Salad Annie”, „You’ve Lost That Lovin’ Feeling” czy „An American Trilogy”.

Więc, pierwsze byłem na jego wszystkich czterech występach w Madison Square Garden„, wyznał mi podczas rozmowy Erik Lorenzen z Norwegii. „Były PO PROSTU FANTASTYCZNE!„.

Wiele osób pyta mnie jaki był ten koncert?„, napisał inny uczestnik. „Pierwsze co przychodzi mi do głowy to ELEKTRYZUJĄCY„.

Zachwyty fanów podzielali w swoich tekstach także recenzenci. Nawet ci, którzy tak jak Don Heckman z New York Timesa, próbowali doszukać się w piątkowym występie Elvisa słabych punktów. „Okazało się, że był to program z dość bogatym menu ale nie miał zbyt dużej siły przebica„, pisał w swoim artykule „Presley, Talents Richly Intact, Shifts Emphasis to Rock/Gospel”, dziennikarz. „Po czterdziestu pięciu minutach zniknął bez bisu. Efekt był dwuznaczny. W sumie jednak usłyszeliśmy wystarczająco dużo by potwierdzić, że nawet po szesnastu latach magia Presleya jest wciąż tak samo niesamowicie skuteczna jak wcześniej. Bez wątpienia jest jednym z tych największych„.

Koncerty Elvisa w Nowym Jorku były wielkim wydarzeniem. Skala zainteresowania nimi była tak olbrzymia, że niemal naturalnie zaczęła rodzić pytania o możliwość ich ewentualnej dokumentacji – w formie zapisu audio czy też materiału filmowego. „Możliwe, wiesz. Jest to możliwe„, próbował tłumaczyć Elvis gdy podczas wspominanej wcześniej konferencji prasowej zapytał go o to jeden z przedstawicieli prasy. „RCA Victor ma tutaj (w Nowym Jorku, przyp. autor) swoich przedstawicieli więc nie wiem„.

Wszelkie wątpliwości dotyczące rejestracji nowojorskich koncertów Presleya zostały rozwiane już następnego dnia. 10 czerwca wytwórnia RCA wysłała bowiem kilku swoich ludzi do Madison Square Garden celem nagrania obu zaplanowanych na ten dzień występów. Pierwszy z nich rozpoczął się około pół do trzeciej popołudniu a kolejny o pół do dziewiątej wieczorem. Oba odbyły się przy komplecie widowni.

Tym razem przebiegu nagrań nie monitorował Felton Jarvis, u którego w lipcu 1971 roku zdiagnozowano ostrą niewydolność nerek. Narządy były w tak fatalnym stanie, że potrzebny był ich niemal natychmiastowy przeszczep. Podróż do Nowego Jorku mogła okazać się więc dla producenta zbyt wyczerpująca.

Zarejestrowany materiał błyskawicznie wypuszczono na płycie. Na wydanym 18 czerwca longplayu „Elvis As Recorded At Madison Square Garden” RCA umieściła kompletny zapis wieczornego występu Presleya z 10 czerwca.

Płyta, podobnie jak i same koncerty, okazała się gigantycznym sukcesem. Szacuje się, że w niecałe dwa miesiące album rozszedł się w nakładzie przekraczającym pół miliona egzemplarzy!

Imponujące wyniki osiągnął także na światowych listach bestsellerów.

W amerykańskim zestawieniu Hot 200 tygodnika Billboard nowe koncertowe wydawnictwo Presleya zadebiutowało 8 lipca na miejscu dziewięćdziesiątym szóstym. Tydzień później jednak, 15 lipca, longplay awansował już na pozycję trzydziestą! Ostatecznie, 16 września, „Elvis As Recorded At Madison Square Garden”, uplasował się na wysokiej, jedenastej pozycji!

Był to jeden z kilku albumów ‚na żywo’ Króla wydanych na początku lat siedemdziesiątych które cieszyły się ogromną popularnością z uwagi na jakość wydania jak również różnorodność i ilość zawartych na nich piosenek„, zauważył w swojej recenzji dla serwisu AllMusic.com, Bruce Eder. 

Popularność płyty recenzent przypisał także chwili w jakiej została ona wydana. W jego opinii „starsi fani, którym przez ponad dekadę odmawiano obecności Elvisa Presleya na scenie zareagowali na jego nagłe pojawienie się z dużo większym entuzjazmem niż na którykolwiek z jego ostatnich nieprzebojowych albumów. Z kolei nowi słuchacze, zbyt młodzi by słyszeć go w latach pięćdziesiątych, ale którzy zwrócili uwagę na Elvisa bezpośrednio bądź w ramach boomu na tzw. oldies, zaczęli sprawdzać o co było tyle szumu„.

W Wielkiej Brytanii „Elvis As Recorded At Madison Square Garden” dotarł aż do miejsca trzeciego (w notowaniu z 22 lipca 1972 roku). Wyżej od płyty Presleya sklasyfikowany był tylko longplay „American Pie” Dona McLeana i kompilacyjny „20 Dynamic Hits” (pierwszy w historii brytyjskiej fonografii longplay zrealizowany do sprzedaży telemarketingowej).

4 sierpnia 1972 roku Zrzeszenie Amerykańskich Wydawców Muzyki (RIAA) przyznało zarejestrowanemu w Nowym Jorku wydawnictwu status złotej płyty. Nagrodę Elvis odebrał osobiście jeszcze tego samego miesiąca podczas kolejnej tury występów w hotelu Hilton.

„Elvis As Recorded At Madison Square Garden” do dzisiaj uważany jest za jeden z najlepszych koncertowych albumów Presleya. Do roku 1999 miał on już status potrójnej platyny a w sporządzanych na wiele lat po śmierci piosenkarza rankingach wciąż zajmuje bardzo wysokie miejsca.

Serwis Vulture umieścił go na dwudziestym szóstym miejscu swojego zestawienia pięćdziesięciu siedmiu najlepszych płyt Elvisa. „Fajnie jest usłyszeć rozmach i energię Elvisa z tamtej epoki uchwyconą na taśmie w przeciwieństwie do mniejszych próbek oferowanych przez jego poprzednie albumy koncertowe„, argumentowali swoją decyzję twórcy listy.

Zrealizowanie przez RCA płyty „Elvis As Recorded At Madison Square Garden” przyczyniło się do ostatecznego zrzucenia z planu wydawniczego albumu „Standing Room Only”. Decyzję o tym podjął, w imieniu Pułkownika Parkera, 11 sierpnia 1972 roku dyrektor wykonawczy RCA, George Parkhill. Po niedoszłym projekcie pozostała tylko okładka, którą powielono na opisywanym w tym rozdziale koncertowym longplayu.

(Info: Pełny tekst znajduje się w książce „Elvis. Wszystkie płyty króla 1966-1977”. Do nabycia na www.mybook.pl)

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *