„Chociaż umarł młodo był ikoną – dla wielu bogiem” – rozmowa z Michaelem Millerem

O Elvisie Presleyu i kulisach powstawania książki „Elvis Experience” 

Michael Miller jest autorem kilku książek. Spod jego ręki wyszły takie tytuły jak „Rainer Schulte. Pioneer Of American Kenpo in Europe” czy „Kenpo Perspectives. The Diversity of American Kenpo”.
Poza pisarstwem jego życie wypełnia prowadzenie szkoły karate oraz występowanie w zespole muzycznym.
W 2018 roku do sprzedaży trafiła jego najnowsza publikacja napisana we współpracy z kilkuletnim współpracownikiem Elvisa Presleya, Dave’m Heblerem zatytułowana po prostu „Elvis Experience”.
Wczoraj miałem wielką przyjemność porozmawiać z Michaelem o wspomnianym wydawnictwie. Nie zabrakło także rozmów o samym Elvisie. Mam nadzieję, że ta rozmowa będzie się Wam podobać.

Mariusz Ogiegło: Kilka miesięcy temu do sprzedaży trafiła książka „Elvis Experience”, której jesteś współautorem. Powiedz proszę, kiedy i w jakich okolicznościach poznałeś jej autora, ochroniarza i instruktora Elvisa Presleya, Dave’a Heblera?

Michael Miller: Dave’a Heblera poznałem w lutym 2007 roku podczas obozu Kenpo karate w West Palm Beach na Florydzie. Wiedziałem kim jest Dave. Także Dave wiedział kim jestem zanim się osobiście spotkaliśmy. Rozmawialiśmy wcześniej przez telefon (przed naszym spotkaniem).
Podczas naszego pierwszego spotkania od razu się polubiliśmy i od tamtej pory jesteśmy przyjaciółmi.
W efekcie stał się on moim instruktorem Kenpo karate a ja jedną z czterech osób certyfikowanych pod jego kierunkiem na instruktora ‚Gift Of Power’.

A z czyjej inicjatywy powstała książka, o której rozmawiamy? Twojej czy Dave’a?

Jeśli chodzi o książkę ‚Elvis Experience’, to Dave zadzwonił do mnie wiedząc, że jestem zawodowym pisarzem i zapytał czy nie napiszę dla niego książki. To było kilka lat temu.
Powiedziałem mu, że to zrobię. W tym czasie Dave zrobił DVD ‚Elvis Experience’ a ludzie je pokochali. Zacząłem pisać książkę i nagle z jakiegoś powodu Dave ‚wyciągnął wtyczkę’. Odłożyłem więc jej pisanie na kilka lat. Następnie, około ośmiu miesięcy temu, zadzwonił do mnie i tym razem bardzo poważnie podszedł do tematu pisania książki. Powiedział, że miał garstkę pisarzy, którzy skontaktowali się z nim w sprawie publikacji ale nie ufał żadnemu z nich ze względu na doświadczenia z książką ‚Elvis What Happened?’. A ponieważ zaufał mi to chciał, żebym kontynuował pisanie. Na co się zgodziłem.
Cztery miesiące później książka została ukończona i wydana a my otrzymaliśmy fenomenalne recenzje. A i książka sprzedaje się całkiem dobrze.

Dla wielu fanów Elvisa, Dave Hebler, wciąż jest jednym z autorów kontrowersyjnej i skandalizującej książki „Elvis What Happened?”, o której wspomniałeś. Jaki jest dzisiaj jego stosunek do tamtej publikacji? Rozmawiałeś z nim kiedykolwiek na ten temat?

Stosunek Dave’a to tej publikacji (‚Elvis What Happenedd?’): nie jest z niej zadowolony. Nigdy nie był zadowolony ze sposobu w jaki ta książka się ukazała (opowiada całą historię w naszej książce). Tak, kilkukrotnie rozmawiałem z nim o tej skandalizującej publikacji i zawsze mówił to samo w odniesieniu do niej.
Australijski dziennikarz z lokalnego tabloidu wraz z wydawcą książki umieścili w niej tylko negatywne rzeczy by zapewnić sobie wysokie notowania i kontrowersje wokół jej sprzedaży. Wszystkie pozytywne rzeczy zostały w niej pominięte. Dave kochał Elvisa podobnie jak Red (West, przyp. autor) i Sonny (West, przyp. autor). Szkoda, że wszystko potoczyło się właśnie tak z tą książką.

A czym kierowali się Dave, Sony i Red pisząc tą książkę (‚Elvis What Happened’)? Jakie były powody jej napisania? Czym była (lub miała być)? Odpowiedzią na zwolnienie z pracy? Formą ostrzeżenia dla Elvisa („jak można ochronić 42 letniego człowieka przed nim samym” – to słowa Dave Hablera)?

Głównym powodem napisania tej książki była próba skłonienia (przez Dave’a, Sonny’ego i Reda) Elvisa do zwrócenia uwagi i dostrzeżenia, że ma problem z lekami na receptę. Każdy z nich czuł, że Elvis popełnia powolne samobójstwo z powodu nadużywania leków. Mieli nadzieję, że ta książka pozwoli mu sobie uświadomić jego problem i uzyskać pomoc. Oczywiście, to przerażało w okropny sposób.
Ponadto, Elvis niedawno właśnie zwolnił wszystkich trzech co oznaczało dla nich przejście od czerpania przyjemnego, wygodnego dochodu do braku jakiegokolwiek dochodu. A przecież każdy z nich miał rodzinę. Potrzebowali pieniędzy by wyżywić swoje rodziny.
Więc tak, fakt, że zarobili na tej książce był także kolejnym dla którego stali się jej częścią. Miej jednak na uwadze, że Dave zarobił jedynie 1,6 centa za każdy sprzedany egzemplarz książki a firma wydawnicza oszukała zarówno jego jak i braci West na dłuższą metę ponieważ w ciągu ostatnich dziesięciu lat kiedy książka wciąż była w druku nie zarobili na niej ani centa.
Tak więc dla tych, którzy myślą, że Dave wzbogacił się na tamtej książce – niestety jesteście w błędzie.

Dlaczego więc dzisiaj, prawie czterdzieści lat po tamtej premierze Dave zdecydował się na wydanie nowej książki?

Dave postanowił opublikować tą nową książkę ponieważ kontaktowali się z nim różni pisarze mówiący mu, że jest jedną z niewielu żyjących osób która była ważną częścią życia Elvisa. Chociaż Dave pracował dla Elvisa tylko cztery lata miał z nim wspaniałe relacje i wiele dla niego zrobił. Dave jest jedną z niewielu osób, które tam były. To ludzie przekonali Dave’a to zrobienia tej książki. Ja byłem tylko osobą, którą on wybrał do zrobienia tego. Miał do dyspozycji garstkę wysoko postawionych pisarzy, którzy chcieli z nim zrobić tą książkę. Ponieważ jednak został on oszukany przez ostatniego wydawcę nie miał zaufania do żadnego z nich. Zaufał mi. A ja wykorzystałem swoje prywatne wydawnictwo (jestem jego właścicielem) – TCB Publications do publikacji tej książki. Wszystko dobrze się sprawdziło a ja nigdy nie oszukałbym Dave’a.

Wasza książka często opisywana jest jako osobista podróż Dave’a przez lata spędzone u boku Elvisa. Jak wyglądała praca nad tą publikacją? Lisa Lauren, która wspierała powstanie tej książki stwierdziła w naszej ostatniej rozmowie, że mieliście „sporo zabawy przy jej tworzeniu ale też i mnóstwo pracy”.

Lisa ma rację. Praca nad książką była dla mnie jednocześnie świetnie zabawą ale i pracą. Chociaż jestem pisarzem prowadzę także na pełen etat studio sztuk walki, jestem muzykiem (co wiąże się z próbami i występami na koncertach) a także jestem żonaty i mam jedenastoletnią córkę.
Spędziłem cztery miesiące pracując przez co najmniej trzy godziny dziennie aby ta książka mogła być wykonana na czas. Rozmawialiśmy z Dave’m każdej nocy przez te cztery miesiące.
Oprócz wielokrotnych wywiadów z Dave’m musiałem także przeprowadzić wiele badań. Ponownie przeczytałem ‚Elvis What Happenedd?’ wraz z książką Sonny’ego (Westa, przyp. autor) na temat Elvisa oraz książką Eda Parkera o Elvisie a także książkę, którą zacząłem pisać dla Davida Stanleya (publikacja na której David mnie oszukał dlatego już z nim nie współpracuję).
Miałem także wiele okazji do współpracy z Lisą Lauren, która odegrała ważną rolę na początkowych etapach powstawania tej książki i wspaniale pomogła nam ją promować. To był dobry proces ale cieszę się, że to już koniec.
Teraz pracuję nad swoim kolejnym projektem. W rzeczywistości nad kolejnymi pięcioma projektami. Ale, kto by to liczył…

Wiem, że zarówno Ciebie, Dave’a jak i Elvisa łączy wspólna pasja – karate i sztuki walki . Dave przez lata był instruktorem Elvisa. Ty jesteś właścicielem szkoły karate. Czy często rozmawialiście z Davem o zamiłowaniu Elvisa do sztuk walki? Jak Dave wspomina wspólne treningi karate z Elvisem? (sam trenowałem karate przez kilka lat i wiem, że to bardzo kontaktowy sport. Czy Elvis wymagał jakiegoś specjalnego traktowania. Nie obawiano się o jego zdrowie? Że odniesie rany podczas treningów)? Jak Elvis traktował karate i treningi?

Pełną historię tego zagadnienia znajdziesz w naszej książce ale udzielę Ci krótkiej odpowiedzi na Twoje pytanie.
Tak, wielokrotnie rozmawiałem z Dave’m na temat zamiłowania Elvisa do sztuk walki. Nie chcę wiele zdradzać ponieważ cała historia jest w książce. Dave lubił swój czas spędzony z Elvisem. Był jego instruktorem karate przez całe cztery lata pracy dla niego.
Jeśli chodzi o specjalne traktowanie to wiesz, nie chcę powiedzieć, że Elvis wymagał takowego ale oczywiście nie mógł odnieść obrażeń z powodu wykonywanego przez siebie zawodu. Tak więc, Elvis nie zrobił niczego w zakresie szkolenia kontaktowego podczas swojej współpracy z Dave’m. Robił wszystko w powietrzu i tylko z partnerem, któremu ufał. To nie było specjalne traktowanie. To było po prostu mądre. Jest wiele osób, nawet dzisiaj, które nie sparują i nie nawiązują żadnych kontaktów. Nie możesz złamać ręki kiedy jesteś gitarzystą lub perkusistą. Trzeba być ostrożnym.

Elvis często przenosił elementy układów karate na estradę. W trakcie takich utworów jak „If You Talk In Your Sleep” demonstrował na estradzie całe sekwencje układów kata. Jak Ty (jak Dave) – instruktorzy karate odbieracie takie zachowanie? Czy była to jego forma dzielenia się swoją pasją z fanami czy już raczej ujawnianie pewnych treningowych tajemnic (które nie powinny być upubliczniane)?

Każdy postrzega rzeczy inaczej. Percepcja jest rzeczywistością ale wszyscy postrzegamy rzeczy na swój własny sposób. Wszyscy patrzymy przez inną parę okularów. Okulary przez które teraz patrzę na świat są inne niż te sprzed dziesięciu lat. I tak dalej. Mogę Ci powiedzieć, że moim zdaniem był to sposób pokazania przez Elvisa swoim fanom zamiłowania do sztuk walki. Wszyscy wiemy, że gdy Elvis występował był w swoim żywiole. Moim zdaniem był najlepszym wykonawcą jaki kiedykolwiek żył. Czuję, że gdy on po prostu to poczuł zaczął wykonywać elementy kata oraz sztuk walki. Nie sądzę by miało to jakieś negatywne konotacje. Myślę, że to pozytywnie wpłynęło na jego występy.
Nie mogę mówić za Dave’a ani innego instruktora sztuk walki ale uważam, że wszystko było jak najbardziej pozytywne w momencie gdy Elvis wykonywał te swoje ruchy na scenie.

W waszej książce jest wiele fantastycznych historii zarówno ze wspomnianych treningów karate jak i tras koncertowych, które Dave odbywał z Elvisem. Czy masz jakąś jedną ulubioną historię, którą usłyszałeś podczas pisania tej książki? Podzielisz się nią?

Uwielbiam wszystkie historie, które zostały zawarte w książce. Jedną z nich, której Dave nie opowiedział mi aż do chwili pisania książki zatytułowaliśmy ‚Dziecko z zegarkami’. Tak jak większość opowieści w książce także i ta była dość zabawna.
Wydarzyła się kiedy Dave, Sonny i Red pojechali do sklepu z bronią by kupić kilka pistoletów, ponieważ Elvis kochał broń.
Cała historia jest w książce więc przedstawię Ci jej skróconą wersję.
Nieznany żadnemu z nich paparazzi poszedł za nimi do tego sklepu. Elvis kupił właśnie kilka sztuk pistoletów kiedy chłopcy (Dave, Red i Sonny) zobaczyli tego paparazziego robiącego zdjęcia Elvisowi z bronią w ręku. Dave chciał wyrwać facetowi aparat ale Elvis kazał mu się powstrzymać. Rozmawiał z nim (dziennikarzem) ale gość okazał się być wojowniczym głupcem.

Aby ta opowieść była krótka. Facet stracił pracę przez Elvisa. Tak potężny był Elvis. Całą historię przeczytasz w książce.
W każdym razie, gdy (Elvis, Dave, Red i Sonny, przyp. autor) kupili broń musieli po nią wrócić kilka dni później. Nie chcieli by z tego powodu znowu pojawili się paparazzi. Elvis prowadził a Dave i Sonny obserwowali. Kiedy przyjechali na miejsce Dave został w samochodzie z Elvisem a Sonny wszedł do sklepu by odebrać broń.
Elvis i Dave rozmawiali kiedy zobaczyli, że na podjeździe przy samochodzie od strony kierowcy stoi małe dziecko (jak się później dowiedzieli miał jedenaście lat). Dzieciak spojrzał na Elvisa i powiedział: ‚hej Elvis, chcesz kupić zegarek?’. Elvis spojrzał na Dave’a i roześmiał się. Zapytał chłopaka ile kosztuje jeden z jego zegarków. Na co dzieciak odpowiedział mu: ‚dwadzieścia dolarów’. Wtedy Elvis poprosił Dave’a o czek na kwotę stu dolarów. Dave wręczył mu go a Elvis podpisał go i przekazał dziecku.
Tak więc, dziecko wzięło sto dolarów i dało Elvisowi swój nowy zegarek. Ten włożył go na rękę a chłopak odszedł z wielkim uśmiechem na twarzy.
Jest coś więcej w tej historii. Jej reszta jest wspaniała. Będziesz musiał przeczytać książkę żeby poznać jej finał. W książce jest też zresztą wiele innych niezwykłych historii.

Podczas niedawnego wywiadu radiowego otrzymałem pytanie: “Elvis duchowy człowiek, Elvis kochający gospel, Elvis w tych tekstach (pieśni gospel) kochający Boga. Dlaczego mu się nie udało i odszedł w wieku lat 42?”. Gdybyś Ty miał odpowiedzieć na to pytanie? Jak brzmiałaby Twoja odpowiedź? Pozwalam sobie o to zapytać ponieważ w Waszej książce poruszacie zarówno kwestie duchowej strony Elvisa jak i tej, o której większość jego fanów chciałaby zapomnieć – uzależnienia od leków, lekarzy, dr Nichopalusa.

Nie powiedziałbym, że Elvisowi się nie udało. Do dzisiaj jest jedną z najbardziej znanych osób, które kiedykolwiek żyły i moim zdaniem był najlepszym artystą wszech czasów. Jeśli to nie jest sukces to nie wiem co to jest.
Ale to nie tylko to ale także to jak wiele Elvis zrobił dla innych osób. Jego serce było podobne do Boga. Tak, Elvis zmarł młodo ale zrobił więcej w ciągu tych czterdziestu dwóch lat niż większość zrobi w ciągu stu. Chociaż umarł młodo był ikoną – dla wielu bogiem. Miał tak wiele do zrobienia. To go zabiło. Tak, Elvis był duchowy. Tak, wierzył w Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela tak jak ja (jestem Chrześcijaninem). Ale był człowiekiem. On, podobnie jak my wszyscy, popełniał błędy.
Jedyne co mogę powiedzieć to to, że Bóg był gotowy na jego przyjęcie wcześniej niż ktokolwiek z nas na ziemi był gotów by go stracić.

Wspomniałeś wcześniej, że oprócz pisania zajmujesz się także muzyką. Co Twoim zdaniem (jako muzyka) śpiewałby dzisiaj Elvis Presley gdyby żył? Jak brzmiałaby jego muzyka? Twoim zdaniem, który z ostatnich projektów – „Elvis With The Royal Philharmonic Orchestra” czy album „Where No One Stands Alone” byłby bliższy Elvisowi?
Rozmawiałeś kiedykolwiek na ten temat z Davem? Jaka jest jego opinia na ten temat?

Masz rację. Jestem muzykiem od ponad dwudziestu lat. Kocham muzykę. Występowałem w kilku pełnych zespołach jako główny wokalista (frontman) ale obecnie głównie skupiam się na grze na gitarze akustycznej i śpiewaniu solo w dwuosobowym składzie.
Wiem, że Elvis kochał gospel. I wiem, że śpiewałby ją nadal dzisiaj. Mam takie odczucie zgodnie z tym co usłyszałem do Dave’a Hablera i Davida Stanleya. Ich zdaniem Elvis skłaniałby się tylko do nagrywania gospel gdyby nadal żył.
Oczywiście, trudno to powiedzieć jednoznacznie, ale dla tak duchowej osoby jaką był Elvis (według tych, którzy byli z nim wtedy), to była właśnie jego muzyczna pasja.
Jeśli chodzi o Twoje pytanie dotyczące najnowszych projektów nie potrafię Ci odpowiedzieć ponieważ ich nie znam. A ponieważ ich nie znam to nigdy na ich temat nie rozmawiałem z Davem i nie jestem w stanie wyrazić na ich temat opinii. Przykro mi z tego powodu.

Rozumiem. Zostańmy jeszcze na chwilę w temacie „co by było gdyby…” ponieważ w jednym z niedawnych wywiadów Priscilla Presley stwierdziła, że Elvis „nigdy by nie uwierzył, gdyby w latach siedemdziesiątych, kiedy miał czterdzieści lat, ktoś mu powiedział, że pod koniec drugiej dekady XXI wieku można pójść na koncert Eltona Johna czy The Rolling Stones. Na dodatek oni zapełniają stadiony! On już wtedy myślał, że zaczyna się starzeć”. Co Ty o tym myślisz?
Jesteś muzykiem. Napisałeś także książkę z człowiekiem, który spędził wiele dni w trasie koncertowej z Elvisem.
Czy Twoim zdaniem gdyby Elvis nie umarł w 1977 roku wciąż występowałby na scenie? Jak myślisz co zmieniłoby się w jego występach? Repertuar? Stroje estradowe (myślisz, że wciąż występowałby w jumpsuitach)? Korzystałby z nowoczesnych technologii (telebimy, etc)?

Po pierwsze pozwól mi tylko powiedzieć, że jesteś wspaniałym rozmówcą. To są wspaniałe pytania. Kocham je. Bardzo dobrze przemyślane.

Dziękuję bardzo

Wracając do pytania, wiem że to tylko slogan ale wiek to tylko liczba. Moim zdaniem nic to nie znaczy. Szczególnie w świecie muzyki. Chociaż wielu muzyków skraca sobie życie nadużywaniem narkotyków i alkoholu. Sądzę, że gdyby Elvis jeszcze żył a cieszył się wciąż dobrym zdrowiem to nadal by występował. Mogę Ci to zagwarantować.
Mógłby robić to co robi Billy Joel. Billy występuje tylko raz w roku jak sądzę. Od lat nie wydał żadnej nowej płyty chociaż wiem, że wielu jego fanów umiera z powodu braku nowego albumu.
Tak, tak. Wierzę, że dzisiaj Elvis nadal by występował ale na mniejszą skalę (prawdopodobnie tylko kilka razy w ciągu roku).

Jeśli natomiast chodzi o to co moim zdaniem zmieniłby Elvis w swoich występach, to dobre pytanie. Jestem pewien, że miałby kilka nowych ruchów. Świat zmienił się drastycznie po 1977 roku. Powinieneś wiedzieć, że urodziłem się w 1979 roku. Jestem przekonany, że Elvis bawiłby się tańcami goofy takimi jak ‚Macarena’ czy ‚the floos’ między innymi.
Jeżeli natomiast chodzi o jego kostiumy to nie sądzę by je zmieniał ponieważ były one częścią jego osoby. Myślę, że miałyby być może bardziej nowoczesny wygląd. Wydaje mi się, że nadal występowałby w jumpsuitach ponieważ to był Elvis.
Nie wiem jak Ty ale ja nie chciałbym zobaczyć Elvisa występującego w koszulce polo i obcisłych jeansach. Chociaż w swoich filmach grał zarówno w koszulkach jak i tego typu spodniach. Ale to były filmy, które utrzymane były w swobodnym tonie.
Co do nowoczesnych technologi to naprawdę nie wiem. Jestem pewien, że niektóre obszary jego występów obejmowałyby nowoczesne obszary technologii ale trudno to powiedzieć.

Jaki portret Elvisa otrzymujemy ze wspomnień Dave’a Hablera zawartych w Twojej książce?

Czasami czuję się tak jakbym znał Elvisa osobiście. Nie tylko ze względu na mój związek z Davem Hablerem ale także na moją byłą przyjaźń z Davidem Stanleyem (przyrodnim bratem Elvisa). Czuję się jakbym był najlepszym przyjacielem Elvisa. Portret, który otrzymuję ze wspomnień Dave’a Hablera jest po prostu niesamowity. Dostaję obraz namalowany przez niego w którym Elvis był jedną z najbardziej hojnych osób jakie kiedykolwiek chodziły po tej planecie. Miał niezwykłe serce. Kochał szczerze swoich fanów. Miał duszę jak żadna inna.
To był ten typ osoby, która wchodząc do pokoju z pięcioma innymi osobami sprawiała, że nie zauważało się nikogo innego. Nie pamiętałbyś nawet jeden rzeczy o którejkolwiek z pozostałych osób bo kiedy Elvis był w pokoju nikt inny nie istniał. Taka była jego charyzma.

Od tego pytania w zasadzie powinienem był rozpocząć naszą rozmowę. Kim dla Ciebie jest Elvis Presley? Pamiętasz kiedy zainteresowałeś się jego twórczością po raz pierwszy? Słuchałeś jego muzyki jako dziecko/nastolatek? A może Twoi rodzice byli jego fanami?

Po pierwsze, muszę Ci powiedzieć, że Elvisa znałem zawsze. On jest legendą. Urodziłem się dwa lata po jego śmierci ale zawsze o nim wiedziałem. Moja córka urodziła się w 2007 roku i również wie kim jest Elvis. Pomyśl o tym. To szalone.
Prowadzę pełnoetatową szkołę sztuk walki a naszym mottem jest w niej TCB ze względu na nasze związki z Elvisem. Kiedy czasami pytam swoją klasę, osoby w wieku 25-46 lat, czy kiedykolwiek słyszeli o Elvisie, dziewięćdziesiąt procent z nich potwierdza.
Oboje moi rodzice kochali Elvisa. Rodzice rozeszli się gdy miałem siedem lat. Wychowywałem się matką ale zawsze miałem dobry kontakt z ojcem i do dzisiaj jestem z nim związany. Moja mama uwielbiała świąteczne albumy Elvisa. Pamiętam, że każdego roku kiedy mama i dwoje mojego rodzeństwa dekorowało dom na Boże Narodzenie (ubieranie choinki i wszystkie te zabawne rzeczy) puszczała jeden z gwiazdkowych albumów Elvisa. Uwielbiała jego interpretacje „I’ll Be Home For Christmas” i „Blue Christmas”.
Mój ojciec również był wielkim fanem Elvisa ale nie wiedziałem o tym dopóki nie powiedziała mi o tym moja mama. Tak naprawdę nigdy nie rozmawiałem o tym ze swoim tatą dopóki on nie dowiedział się, że jestem uczniem jednego z ochroniarzy Elvisa.

Gdybyś w kilku zdaniach miał zachęcić polskich fanów Elvisa do zakupu swojej książki powiedziałbyś im…

Jeśli jesteś fanem Elvisa obiecuję Ci, że spodoba Ci się ta książka. Dave zabierze Cię w swoją osobistą podróż z Elvisem. Z wielu opowiedzianych w niej historii będziesz się śmiał. Po prostu, daj jej szansę a ja chciałbym usłyszeć Twoje przemyślenia po jej przeczytaniu.

Michael, dziękuję Ci serdecznie za poświęcony czas i ten wspaniały wywiad. To była wielka przyjemność.

Dziękuję przyjacielu. To była dla mnie przyjemność i zaszczyt mogąc to zrobić. Jeśli będziesz miał jeszcze jakiekolwiek pytania, po prostu pytaj. TCB

„ELVIS EXPERIENCE” – DAVE HEBLER & MICHAEL MILLER (KUP TERAZ! Amazon)

* Za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu serdecznie dziękuję Lisie Lauren.
** Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub części wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora-zabronione!

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *