FOLLOW THAT DREAM – z hawajskiego raju na słoneczne brzegi Florydy
FOLLOW THAT DREAM
– z hawajskiego raju na słoneczne brzegi Florydy
(Część 5)
Mariusz Ogiegło
„Angel”… in Floryda
Informacja o tym, że Elvis Presley będzie kręcił swój kolejny film na Florydzie – trzecim pod względem liczby ludności stanie USA słynącym m.in z pięknych plaż oraz ciepłego, tropikalnego wręcz klimatu, przedostała się do lokalnych mediów jeszcze na wiele tygodni przed rozpoczęciem zdjęć. Jako jeden z pierwszych, o możliwości realizacji plenerów przez wytwórnię United Artists w jednym z najbardziej turystycznych regionów Stanów Zjednoczonych poinformował ukazujący się od 1895 roku dziennik The Tampa Tribune. W artykule z 28 maja 1961 roku wskazując nie tylko potencjalne lokalizacje ale podkreślając również atmosferę niezwykłej wręcz ekscytacji i wyczekiwania na przyjazd słynnego piosenkarza. Nie tylko wśród jego miejscowych wielbicieli. „Oczekiwanie wśród młodszych mieszkańców wynika głównie z obecności Presleya. Z kolei wśród przedstawicieli izb handlowych z potencjalnej wartości promocyjnej dla całego regionu„, pisano.

W czwartek 6 lipca 1961 roku, to o czym od wielu dni spekulowano na łamach prasy, jak również to czym żyła lokalna społeczność, w końcu stało się faktem. Dwudziestosześcioletni Elvis Presley, wciąż najpopularniejszy amerykański artysta, zjawił się na Florydzie. A konkretniej w liczącym obecnie nieco ponad trzy i pół tysiąca mieszkańców miasteczku Crystal River.
Na czas zdjęć wokalista, podobnie jak i pozostała część ekipy został zakwaterowany w hotelu Port Paradise (obecnie Port Hotel And Marine). Wzniesionym jeszcze w latach czterdziestych przez Sama Pickard’a – współzałożyciela stacji CBS, eleganckim ośrodku wypoczynkowym położonym niespełna pół mili od centrum miasta, w którym na przestrzeni lat gościły takie sławy jak Marlin Perkins (amerykański zoolog i gospodarz programu telewizyjnego „Mutual Of Omaha’s Wild Kingdom”) czy Jaques i Philippe Cousteau (wybitni francuscy oceanografowie).
Według różnych źródeł, Elvis zajął narożny pokój z numerem sto jeden.
Wraz z nim w hotelu zameldowała się również grupa jego najbliższych przyjaciół i współpracowników, w tym m.in Alan Fortas, Lamar Fike, Joe Esposito oraz Red West wraz ze swoją świeżo poślubioną małżonką, Pat (jak sami wspominali w późniejszych wywiadach, na Florydzie spędzili swój miesiąc miodowy). W otoczeniu piosenkarza zabrakło tym razem Sonny’ego Westa – kuzyna Reda. „Ostatecznie udało mi się z nim spotkać ponownie dopiero w połowie sierpnia gdy kręcił film 'Follow That Dream’ dla studia Samuel Goldwyn„, wspominał Sonny West na kartach książki „Elvis. Still Taking Care Of Business”. „Rozmawialiśmy w bardzo przyjaznej atmosferze. Elvis wiedział, że potrzebuję więcej pracy dlatego załatwił mi rolę statysty w scenie rozgrywającej się w sali sądowej. Trwało to jednak tylko kilka dni i dlatego jak większość pracujących aktorów zacząłem martwić się kiedy i gdzie dostanę swoją kolejną rolę. Zdjęcia do serialu 'The Outlaws’ wkrótce miały zostać zawieszone na czas letniej przerwy a ja miałem w kieszeni już tylko ostatnie dolary. I wtedy właśnie natknąłem się na reżysera Dona Siegela z Paramount. Siegel pamiętał mnie z filmu 'Flaming Star’. Po krótkiej rozmowie zebrałem się na odwagę i poprosiłem go o pracę. Nie mogłem wybrać lepszego momentu. Siegel rozpoczynał bowiem zdjęcia do osadzonej w realiach II Wojny Światowej produkcji 'Hell Is For Heroes” z udziałem takich gwiazd jak Steve McQueen, Bobby Darrin, Fess Parker, James Coburn i Bob Newhart„.
W podróży na Florydę Presleyowi towarzyszył również jego kuzyn, Billy Smith oraz ojciec Vernon wraz ze swoją drugą żoną, Davadą 'Dee’ Stanley i trójką jej synów z poprzedniego małżeństwa – Davidem, Rickiem i Billym. „Przeprowadziliśmy się do Graceland zaledwie rok wcześniej, więc wszystko było dla mnie nowe”, wspominał po latach Billy Stanley, najmłodszy z rodzeństwa. „Mieszkaliśmy w pobliżu miejsca, w którym powstawały zdjęcia. Hotel znajdował się niedaleko miejsca, w którym kręcono scenę z pomostem i domkiem na plaży. Właśnie tam mieszkaliśmy przez blisko dwa tygodnie. Miałem wtedy zaledwie osiem lat. Uwielbiałem tamtejszą pogodę. Było przyjemnie i ciepło. Dlatego kiedy nie przebywaliśmy na planie filmowym, większość wolnego czasu spędzaliśmy nad basenem„.

W tym samym wywiadzie Stanley zapamiętał również, że „bardzo fajnie było spędzać czas na planie filmowym i przyglądać się jak powstaje film. W wolnych chwilach Elvis oprowadzał nas po okolicy a jego koleżanka z planu, Anne Helm, nauczyła mnie i moich braci grać we frisbee. To była wówczas zupełnie nowa zabawka. Właśnie się ukazała. Ponadto mieliśmy okazję poznać wszystkich – wszystkich aktorów oraz dzieciaki, które występowały w filmie. Wydawali się nieco zdystansowani dlatego nie naciskaliśmy. Było naprawdę fajnie. Świetnie się wtedy bawiliśmy„.
Początek zdjęć do ekranizacji książki Richarda P. Powella zaplanowano dopiero na połowę lipca 1961 roku. Elvis przyjechał jednak do Crystal River kilka dni wcześniej by odpocząć i spędzić wolny czas na zabawie z bliskimi.
I dlatego też kawalkada pojazdów, która 6 lipca zaparkowała przed wejściem do hotelu Port Paradise obejmowała nie tylko wynajęty autobus, którym podróżował piosenkarz i jego osobistego Cadillaca, którego prowadził Alan Fortas ale także białego Chryslera kombi (za kierownicą siedział Lamar Fike) z holownikiem dla łodzi, na którym umieszczono zupełnie nową motorówkę Century Coronado.
Łódź przycumowano za hotelem, a gdy tylko nadarzała się okazja, Elvis szalał nią w pobliskiej zatoce Crystal Bay. Niejdnokrotnie wykorzystywano ją również do pływania na nartach wodnych, na których, według relacji różnych świadków, często towarzyszyła Presleyowi Anne Helm.
Obecność młodej aktorki, która podobnie jak Elvis pojawiła się w Crystal River nieco wcześniej niż pozostała część ekipy filmowej, w pobliżu słynnego piosenkarza, szybko z resztą wzbudziała zainteresowanie lokalnych mediów, które zaczęły dopatrywać się w ich relacji czegoś więcej niż tylko zwykłej przyjaźni.
Bliska zażyłość tej dwójki nie uszła nawet uwadze felietonistki Louelli Parsons, prowadzącej swoją kolumnę w popularnym magazynie filmowym Movieland and TV Time. „Teraz, kręcąc w Crystal River na Florydzie film 'What A Wonderful Life’, Elvis spotyka się z Anne Helm„, informowała swoich czytelników w jednym ze swoich tekstów. „I to w starym dobrym stylu. Oddał jej nawet do dyspozycji jeden ze swoich samochodów – luksusowego białego Cadillaca. Innej nocy zaprosił ją też na kolację zorganizowaną na pokładzie swojej długiej na dwadzieścia jeden stóp motorówki, którą przywiózł ze sobą z Memphis.
Poza tym, Elvis jest też świetnym facetem jeśli chodzi o kwiaty. Dowiaduje się bowiem jaki rodzaj kwiatów lubią dziewczyny, z którymi pracuje na planie poczym dba o to by wypełniały one po brzegi ich garderoby i pokoje hotelowe„.
Z kwiatami, o których pisała Parsons związana jest z resztą jeszcze jedna anegdota. Jak bowiem utrzymywała w późniejszych wywiadach Anne Helm, to właśnie od kwiatów, przyniesionych przez Elvisa do jej pokoju rozpoczęła się ich znajomość. „Przyszedł do mojego domku w dniu mojego przyjazdu i przyniósł mi kwiat„, opowiadała aktorka. „Może nawet zerwał go w drodze do mojego pokoju. Któż to wie. W każdym razie, później pojechaliśmy na przejażdżkę. Włączyliśmy radio i… on był w radiu. To była naprawdę dziwna randka. Czułam się jakbym była dziewczynką z jakiegoś małego miasteczka, ubraną w sukienkę z falbankami i tenisówki. Jak mała dziewczynka idąca na koktajl mleczny ze swoim chłopakiem. Mimo to od razu się dogadaliśmy„.
Helm i Presley nie afiszowali się jednak publicznie i starali się utrzymywać swoją relację z dala od wścibskich oczu dziennikarzy. Co więcej, oboje w tamtym czasie twierdzili, że nic poza przyjaźnią nigdy ich nie łączyło a ich relacja miała czysto zawodowy charakter.
Cytowany przez magazyn Movieland and TV Time (w wydaniu z grudnia 1961 roku) Presley miał nawet stwierdzić, że: „Anne jest najcudowniejszą ze wszystkich młodych aktorek z jakimi kiedykolwiek pracowałem. Na Florydzie bardzo ciężko pracowała i nie było w niej ani krzty zarozumiałości. Kiedy nie pracowaliśmy to spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. Wracaliśmy do motelu, w którym mieszkała ekipa i oglądaliśmy telewizję albo graliśmy w blackjacka albo Monopoly. Jedliśmy też razem kolacje. Naprawdę świetnie się razem bawiliśmy. To naprawdę wspaniała dziewczyna„.
Nawet sama Helm, która wiele lat po śmierci Presleya zaczęła publicznie zdradzać szczegóły swojego rzekomego romansu ze słynnym piosenkarzem, w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych twierdziła jedynie, że „bardzo lubiła Elvisa” ale ten „nigdy nie zabrał jej na randkę„.
Koniec końców, aktorka przestała spotykać się z Elvisem niedługo po zakończeniu zdjęć. „To było bardzo trudne„, mówiła w wywiadzie z 2010 roku. „Ale on prowadził bogate życie towarzyskie a wokół niego zawsze było wiele różnych kobiet. Już nie było tak jak w Crystal River gdzie każdej nocy mogłam go mieć tylko dla siebie… Był dla mnie cudowny i bardzo miły. Kiedy nie kręciliśmy, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Miałam więc możliwość poznać go od tej zwykłej – bardzo ludzkiej strony. I to było cudowne. Był wyjątkowy i bardzo miły. Miał świetne maniery i zawsze wszystkich szanował. Był delikatny i miał południowe zwyczaje„.
W czasie gdy Elvis odpoczywał i regenerował siły przed rozpoczęciem zdjęć, korzystając z uroków jednego z najbardziej słonecznych stanów w całym USA, w oddalonym o nieco ponad dwadzieścia dwa kilometry od Crystal River Yankeetown, ekipy techniczne oraz miejscowa ludność, zwijały się jak w przysłowiowym ukropie podczas usypywania sztucznej plaży w okolicach mostu przy Bird Creek. „Dosłownie zmienili naszą ziemię„, wspominała po latach Pat Langley, anglistka z tamtejszej Dunnellon High School. „Podróżowali tam i z powrotem swoimi białymi limuzynami. To było takie ekscytujące„.

Do zbudowania plaży, na której rozgrywała się większość filmu, wykorzystano podobno ponad dziesięć ton piasku (wcześniej pracownicy studia oraz specjalnie zaangażowane do pomocy osoby, musiały wykarczować porastającą teren gęstą roślinność). Co ciekawe, jak podał jeden z serwisów, palmy posadzone na nowopowstałej plaży szybko zaczęły jednak usychać, więc aby zachować ich świeżość i naturalny kolor, ktoś z produkcji nakazał przemalowanie ich liści na zielono… Koszt całej inwestycji, a więc usypania plaży, wykarczowania roślinności oraz zbudowania doku z łodzią, pochłonął ponad dwadzieścia tysięcy dolarów!
Pracę na planie nowego filmu, a w szczególności podczas prac nad wymagającą i kosztowną scenografią znalazło wielu mieszkańców Yankeetown. Było wśród nich dwoje uczniów tamtejszej szkoły średniej – bracia Johnny i Tommy Jones. „Każdego dnia przywozili nas na miejsce białą limuzyną. Mieliśmy tam przerzucać piach„, wspominał później wtedy siedemnastoletni Johnny Jones (później matematyk). „Po pracy odwozili nas do domu tą samą limuzyną. Była tak duża, że gdy się w niej wyciągnąłeś mogłeś dostać nogami z tylniego do przedniego siedzenia. […] Stworzyliśmy scenografię plażową ale producenci nie byli z niej zadowoleni dlatego musieliśmy zbudować kolejną„.
W nagrodę za pomoc przy budowie plaży nastolatkom pozowolono pozostać na planie podczas zdjęć z udziałem Presleya (czasami proszono ich też o wykonywanie drobnych prac).
Jedyną rzeczą jakiej bracia żałowali po latach był fakt, że nigdy nie wykorzystali czasu spędzonego na planie komedii „Follow That Dream” do wykonania pamiątkowych zdjęć czy zebrania autografów. Jak jednak przyznał Jones, w tamtym czasie liczyła się dla nich tylko praca sezonowa i nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że powyższe przedmioty mogłyby mieć kiedyś jakąkolwiek wartość. Choć z drugiej strony, jak przyznał późniejszy matematyk, praca przy filmie uczyniła z niego i jego brata bohaterów wśród miejscowych dziewcząt, które obaj obdarowywali kawałkami desek rozbitych przez Elvisa podczas treningów karate.
CZĘŚĆ 1 CZĘŚĆ 2 CZĘŚĆ 3 CZĘŚĆ 4
CDN.
