W czterdziestą drugą rocznicę śmierci Elvisa Presleya…
Wydanie specjalne audycji internetowej „Elvis Show”
„Nagle otrzymaliśmy telefon z Memphis z prośbą o powrót do domu ponieważ trasa została odwołana. O tym, że Elvis nie żyje usłyszałem w radiu będąc już w drodze do domu. Wciąż to do mnie jeszcze nie dociera„, powiedział mi niedawno Larry Strickland z grupy wokalnej The Stamps Quartet. „Kilka dni później wsiadamy do naszego autobusu, którym jeździliśmy podczas tournee i jedziemy do Memphis. J.D (Sumner, przyp. autor) pomaga rodzinie zaplanować usługi pogrzebowe a my przygotowujemy się do śpiewania podczas pogrzebu. To wszystko było bardzo surrealistyczne. Nigdy nie zapomnę tego dnia choć wspomnienie o nim nie jest dla mnie w pełni zrozumiałe. Prawie jak ze wspominaniem filmu„.
16 sierpnia 1977 roku, dokładnie czterdzieści dwa lata temu, w Graceland na atak serca zmarł Elvis Presley. Miał tylko czterdzieści dwa lata. Dla całych zastępów jego fanów a także tysięcy melomanów rozproszonych po całym globie ta data zapisała się czarnymi zgłoskami – jako dzień w którym umarła muzyka.
Jednak jego muzyka przetrwała i żyje do dzisiaj.
I to właśnie ona w głównej mierze wypełnia nowy, rocznicowy, odcinek audycji internetowej „Elvis Show” przygotowanej przez *D.J-Maćka!*
Zwykle w tym miejscu przedstawiłbym krótki zarys, tematykę odcinka. Jednak z uwagi na datę jej premiery napiszę tylko krótko – posłuchajcie bo warto. Bo to audycja, którą wypełnia to co najważniejsze – muzyka naszego idola (którą prowadzący prezentuje zarówno w tradycyjnej formie – za pośrednictwem archiwalnych nagrań, jak i słów).
Ja sam miałem wielką przyjemność dołożyć niewielki „kamyczek” do powstania tej audycji (jaki? Wysłuchajcie do końca) z czego, jak zawsze, bardzo się cieszę.
ELVIS SHOW #66 -> SŁUCHAJ TUTAJ!
[*] Tegoroczna rocznica pozostanie w mojej pamięci do końca życia. W chwili gdy (z przyczyn osobistych) planowałem automatyczne dodanie tego posta odchodziła bardzo bliska mi osoba. Osoba, która gdy obejrzeliśmy razem komedię „G.I. Blues” nagraną na kasetę VHS, powiedziała: „Takie filmy bardzo lubię oglądać. Możesz częściej takie przynosić„. A gdy kurier przynosił do domu kolejną paczkę z płytami dzieliła ze mną radość i powtarzała, że „Elvis to jej idol” i że „był taki przystojny„. A kiedy wydałem książkę powiedziała, że muszę jej ją koniecznie przynieść do przeczytania. Pomimo iż wzrok był już nie ten… przeczytała. I za to, i za wszystko inne – DZIĘKUJĘ CI BABCIU. I DO ZOBACZENIA (kolejną książkę też Ci przyniosę)…
(info: Elvis Presley Forum.pl/Mariusz Ogiegło)