„Życie nie czeka na nikogo… nie czekało na Elvisa” – Elvis we wspomnieniach Larry Gellera

Osobisty fryzjer i powiernik Elvisa Presleya w ekskluzywnym wywiadzie dla bloga ELVIS: Promised Land (część 2)

Lata siedemdziesiąte zarówno w życiu osobistym jak i karierze Elvisa Presleya przypominały rozpędzony rollercoaster. Z jednej strony naznaczone były spektakularnymi sukcesami, takimi jak występy w Madison Square Garden czy historyczny „Aloha From Hawaii”, który za pośrednictwem satelity transmitowano na cały świat a z drugiej… osobistymi dramatami – rozpad małżeństwa, pogarszające się zdrowie.

Na każdym z tych niełatwych często etapów życia Elvisowi przez niemal cały czas towarzyszył jeden człowiek – Larry Geller (na zdjęciu pierwszy z prawej strony). Osobisty fryzjer i stylista piosenkarza, który na przestrzeni lat poznał zarówno największe marzenia jak i najbardziej mroczne obawy swojego sławnego klienta.

W drugiej części wywiadu jaki miałem zaszczyt przeprowadzić z Larrym przeczytacie m.in o planach jakie Elvis snuł na kilka tygodni przed swoją śmiercią i o tym dlaczego odrzucił propozycję udziału w filmie „Narodziny Gwiazdy”. Zapraszam gorąco do lektury!

W 1967 roku na kilka lat zaprzestałeś pracy dla Elvisa. Co było powodem takiej decyzji? Czy miał na nią jakikolwiek wpływ Pułkownik Parker (który podobno był przeciwny Twoim kontaktom z Elvisem)? Odczułeś kiedykolwiek, że Parker izolował Cię od Elvisa?
Moja decyzja o odejściu z pracy u Elvisa to kolejny temat, który należy zbadać znacznie głębiej aby go w pełni wyjaśnić i zrozumieć. Jak na teraz, po prostu poczułem, że nadszedł czas abym odszedł i tak też zrobiłem. Wiedziałem, że jeśli zostanę nie będę mógł być dla Elvisa absolutnie wartościowy a jeśli odejdę to w końcu do niego wrócę i koło się zamknie. Dokładnie to stało się pięć lat później.
Kiedy ponownie spotkałeś Elvisa był rok 1972. Zarówno w jego życiu osobistym jak i karierze bardzo dużo się zmieniło. Jak wspominasz to spotkanie „po latach”? Czy Elvis bardzo zmienił się podczas tych kilku lat?
Kiedy spotkaliśmy się z Elvisem ponownie w jego garderobie po zakończonym występie w Las Vegas po prostu się przytuliliśmy. Zasadniczo nic się nie zmieniło z wyjątkiem tych kilku lat, które minęły.
Być może był kilka lat starszy ale bił od niego ten sam wewnętrzny blask, ta sama energia. Wciąż miał tą samą duszę.
Później, tego samego wieczoru, rozmawialiśmy o tym, że wiedzieliśmy, że ponownie się spotkamy.
Elvis i Pułkownik Parker. Jakie były ich wzajemne relacje? Dick Grob powiedział mi w trakcie wywiadu, że jego zdaniem „Pułkownik Parker nie otrzymał należytego kredytu zaufania na jaki zasługiwał. Wielu obarcza Pułkownika winą za to, że Elvis robił tyle tras i koncertów. Tymczasem ja byłem obecny przy tym jak Elvis powiedział do Pułkownika, żeby bookował więcej tras albo będzie miał nowego menedżera”. Zgodzisz się z taką opinią?
Czuję się teraz dokładnie tak jak Elvis, który przez kilka ostatnich lat swojego życia często wypowiadał się na ten temat. Pułkownik Parker był cenny, niemal niezastąpiony na początku dając początek największej karierze w historii show biznesu. W końcu jednak stracił kontakt i nie zdawał sobie sprawy ze znacznie większego, dalekosiężnego potencjału jaki posiadał Elvis.
Elvis pracował i pracował, przez lata kontynuując tournee po Ameryce. Pieniądze wpadały ale jednocześnie też się wyczerpywały, wyczerpując jednocześnie życiową siłę Elvisa i jego potencjał.
Elvis chciał kultywować i rozwijać swoje zdolności aktorskie poprzez prawdziwe role dramatyczne. Chciał także produkować własne filmy. Parker był krótkowzroczny, podążał za pieniędzmi i naprawdę stracił kontakt z tym do czego Elvis był naprawdę zdolny.
Geniusz, który sam się oślepił. Elvis był po prostu zbyt ufny.
Myślę, że niewiele osób ma tego świadomość ale po zakończeniu letniego sezonu w Las Vegas w 1973 roku Elvis zwolnił Pułkownika Parkera. Uważasz, że gdyby był konsekwentny i nie pozwolił mu wrócić (zatrudnił innego menedżera na jego miejsce), to jego kariera potoczyłaby się inaczej a być może nawet pomogłoby to uchronić go przed tragicznymi wydarzeniami z sierpnia 1977 roku?Absolutnie! Na początku 1977 roku (ostatni rok życia) Elvis wreszcie zdał sobie sprawę z wielu spraw, którym z biegiem lat pozwolił się wymknąć i uświadomił sobie, że jego życie było w stanie równowagi. Podjął decyzję, którą podzielił się tylko ze swoim ojcem, Charliem Hodgem i ze mną. Zdecydował o zwolnieniu większości swojego otoczenia i zatrzymaniu przy sobie najwyżej trzech lub czterech osób. Chciał nowego menedżera. Był chętny ale i w końcu gotowy na to aby pozwolić Pułkownikowi odejść.
Postanowił także, że cała nasza czwórka wyjedzie na Hawaje i spędzi tam około roku by „podładować baterie”. Był zdeterminowany aby ponownie stać się zdrowym a następnie wrócić do Hollywood by tam dostać się do prawdziwych filmów.
Chciał rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu ze swoim nowym menedżerem u boku. Miał również wiele innych planów.
Wszyscy umieramy – nie tutaj jest tragedia. Elvis miał najpiękniejsze i najbardziej legendarne życie i karierę o jakiej każdy inny mógł tylko pomarzyć. Był człowiekiem inteligentnym, wrażliwym i głęboko oddanym. Ale jak my wszyscy był tylko człowiekiem. Miał swoje wady, słabości i popełniał błędy. Po wielu latach zaprzeczania na kilku różnych poziomach zdał sobie sprawę z kluczowych kwestii, które miały wpływ na jego karierę i zdrowie. Wielokrotnie, począwszy od 1977 roku, dyskutowaliśmy o tym jak powinny wyglądać zmiany, które powinien wprowadzić. Tak jak już mówiłem, postanowił zwolnić Pułkownika Parkera, pozbyć się swoich lekarzy, znacznie zredukować personel i udać się w odosobnienie na Hawaje – we wrześniu, po zakończeniu trasy, w którą został zaangażowany. Nie chciał bowiem zawieść swoich fanów.
I właśnie tu jest tragedia. Elvis zwlekał. Widział prawdę ale nie podjął od razu działania w sprawie czegoś tak ważnego i pilnego. To lekcja dla nas wszystkich. Jeśli wiemy, że musimy coś zrobić to nie powinniśmy czekać. Życie nie czeka na nikogo… nie czekało na Elvisa. Mógł zdecydować się na działanie – nie zrobił tego i stracił życie.
Bardzo często w trakcie naszej rozmowy przewija się temat “poważnych ról filmowych”. W połowie lat siedemdziesiątych (1975) Elvis otrzymał propozycję występu w filmie „Narodziny Gwiazdy” u boku Barbry Streisand. Sam chciał również wyprodukować film „The New Gladiator” poświęcony sztukom walki. Czy rozmawiałeś z nim o tym kiedykolwiek? Czy Twoim zdaniem, Elvis potrzebował udziału w takich projektach w latach siedemdziesiątych? Czy Twoim zdaniem miałyby one jakikolwiek wpływ na jego dalszą karierę?
Jeśli chodzi o “A Star Is Born” to muszę powiedzieć, że Elvis naprawdę podziwiał i lubił Barbrę Streisand. Schlebiało mu, że został poproszony o zagranie z nią w filmie. Prawdziwym powodem dla którego ostatecznie odrzucił tą rolę było to, że bohater filmu był osobą uzależnioną od alkoholu i narkotyków, który w końcu popełnia samobójstwo. Po siedmiu latach nieobecności w filmie Elvis czuł, że nie powinien do niego wracać kreując taki właśnie rodzaj postaci. Uważał, że to zdezorientuje jego fanów po tylu latach spędzonych z dala od ekranu. Krążyły bowiem historie, że Elvis jest uzależniony od narkotyków a on nie chciał ich podsycać poprzez udział w tym filmie.

Kiedy natomiast pojawił się pomysł filmu na temat karate, Elvis poprosił mnie żebym został scenarzystą. Napisałem pierwszy szkic i zaczęliśmy kręcić. Po upływie bardzo krótkiego czasu jednak, kontrolujący wszystko stary Pułkownik, wyraził swój zdecydowany sprzeciw dla tego projektu i dosłownie rozgniótł marzenie Elvisa.
A co z przyjazdem do Europy? Mieszkam w Polsce więc temat europejskiego tournee Elvisa zawsze jest mi szczególnie bliski. Podczas spotkań z fanami w latach 70-tych Elvis zawsze odpowiadał, że “wciąż o tym myśli” (o europejskiej trasie). A jak było naprawdę?
Przez cały czas Elvis prosił Pułkownika Parkera o tournee po Europie. Elvis naprawdę chciał w nie pojechać, wystąpić w Europie i poznać swoich fanów.
Oczywiście, wówczas nie wiedzieliśmy, że Parker nie jest legalnym obywatelem USA i nie będzie mógł do nich wrócić jeśli opuści Stany Zjednoczone. A Tom Parker nie było jego prawdziwym imieniem.
W marcu 1977 roku towarzyszyłeś Elvisowi podczas jego ostatnich wakacji na Hawajach. Jak zapamiętałeś ten czas?
Było wspaniale! Dom wynajęty przez Elvisa był tym samym, który później chciał wynająć na cały rok aby się zregenerować i przywrócić swoje życie i karierę na właściwe tory.
Anette Wolf, producentka programu „CBS Special „Elvis In Concert” powiedziała mi kilka lat temu, że jej zdaniem czerwcowe tournee podczas kręcono program „nigdy nie powinno się odbyć”. Mówiła „program nie był sukcesem, fani byli zaniepokojeni, recenzje nie były szczególnie dobre a to wszystko dlatego, że każdy widział Elvisa w punkcie, w którym nigdy nie powinien go zobaczyć”. Podzielasz jej opinię? Czy Twoim zdaniem Elvis powinien był odwołać ostatnią trasę? Jak wyglądały kulisy tych ostatnich koncertów Elvisa Presleya?
Bez wątpienia się zgadzam! Był w złym stanie i nie powinien być filmowany. Zanim opuściliśmy samolot, w którym układałem mu włosy, Elvis powiedział mi, że jest tak bardzo zmęczony ale pomimo to zamierzał zrobić ten show i dać fanom wszystko co mógł – bez względu na wszystko.
Kiedy po raz ostatni widziałeś (rozmawiałeś z nim) Elvisa?
Byłem w Graceland i widziałem jak 16 sierpnia 1977 roku, kilka minut po pierwszej w nocy Elvis po raz wszedł po schodach do swojej sypialni. Dałem mu też kilka książek o które prosił. Jedną z tych książek, „Naukowe poszukiwanie twarzy Jezusa” („A Scientific Search For The Face Of Jesus”) dotyczącą Całunu Turyńskiego czytał w chwili śmierci. Gdy znaleziono jego ciało ściskał tą książkę do piersi.
To musiało być naprawdę bardzo trudne. A kiedy i jak dowiedziałeś się, że Elvis nie żyje…?
Byłem w Graceland tego popołudnia… Następnego ranka na prośbę jego ojca przygotowałem włosy Elvisa do pogrzebu. Po nabożeństwie pogrzebowym Vernon Presley i kilku jego (Elvisa, przyp. autor) przyjaciół stanęło przed otwartą trumną i w ciszy patrzyli na Elvisa.
Kiedy wieko trumny zamykano po raz ostatni postanowiłem szybko włożyć rękę do środka, delikatnie dotknąć czoła Elvisa i powiedzieć coś cicho do niego. Chciałem być ostatnią osobą jaka kiedykolwiek dotknęła Elvisa Presleya. I byłem.
Za każdym razem staram się zadawać swoim rozmówcom to pytanie. Pozwól, że zadam je także i Tobie. Jaką osobą Elvis Presley był prywatnie, dla swoich przyjaciół i współpracowników? Dlaczego Twoim zdaniem ludzie na całym świecie (także tutaj, w Polsce) wciąż go kochają?
Przez blisko czterdzieści dwa lata pytano mnie jaki był Elvis lub jaką osobą był prywatnie. Mówiąc, że miał wspaniałe poczucie humoru, był uprzejmy i był mądry tak naprawdę nie przekazuję prawdziwej odpowiedzi na to pytanie. Chociaż miał te wszystkie wspaniałe cechy. Jak i wiele innych.
Naprawdę uważam, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest po prostu słuchanie jego muzyki, jego głosu. Poczuj co starał się w niej przekazać a będziesz w stanie zrozumieć i połączyć się z tym kim Elvis był jako osoba. Wszystko jest w jego muzyce. To jest najlepszy komunikator. To jest to w czym jest magia a jego (Elvisa, przyp.autor) wewnętrzne „ja” ujawnia się w niej jak u żadnego innego wokalisty w historii.
Zaczęliśmy naszą rozmowę od tematu kosmetyków do włosów. I tym akcentem chciałbym ją również zakończyć. Myślę, że wielu fanów niejednokrotnie zastanawiało się w jaki sposób Elvis dbał o swoją legendarną fryzurę (o swoje włosy). Jakich używał kosmetyków etc. Zgodzisz się o tym opowiedzieć?Podobnie jak większość celebrytów Elvis zdał się na fachową i profesjonalną opiekę swoich włosów. Codziennie, przed każdym jego filmem, występem czy zdjęciami robiłem Elvisowi dokładne szczotkowanie jak również intensywny, kojący masaż skóry głowy, po którym nie tylko czuł się dobrze ale który działał również cuda.
Na samym początku Elvis powiedział do mnie: „Larry, rób co chcesz z moimi włosami ale jest jedna rzecz – upewnij się, że je zachowam”. Prawdopodobnie wyglądałem jak jakiś alchemik, który przebija kapsułki witaminy E, czysty żel Aloe Vera i inne naturalne zioła a następnie wlewa je do bazy szamponu i potrząsa tym wszystkim razem. To był specjalny napar tylko dla Elvisa.

Moja linia produktów do pielęgnacji włosów, która jest teraz dostępna, jest wynikiem moich wieloletnich doświadczeń i wszystkiego czego nauczyłem się w trakcie swojej kariery zawodowej. Są to najbardziej zaawansowane i skuteczne produkty jakich kiedykolwiek używałem.
Larry, dziękuję Ci za poświęcony czas i podzielenie się tymi wspaniałymi wspomnieniami. To był dla mnie prawdziwy zaszczyt.
Dziękuję.

* Wywiad przeprowadził Mariusz Ogiegło. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów wywiadu na innych stronach internetowych bez zgody autora zabronione!
** Po więcej informacji na temat linii produktów do pielęgnacji włosów sygnowanych nazwiskiem Larry Gellera (z możliwością ich zakupu) zapraszam na stronę www.wisdomeorganics.com .

2 komentarze

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *