FOLLOW THAT DREAM – z hawajskiego raju na słoneczne brzegi Florydy
FOLLOW THAT DREAM
– z hawajskiego raju na słoneczne brzegi Florydy
(Część 8, ostatnia)
Mariusz Ogiegło
Follow That Dream
Po wyjeździe Elvisa do Los Angeles, życie w Crystal River, Yankeetown, Ocali oraz w każdym jednym mieście które w ostatnich tygodniach gościło ekipę filmową i doświadczało trudnego wręcz do opisania słowami szaleństwa związanego z wizytą słynnego piosenkarza, z wolna zaczynało wracać do normy i toczyć się swoim dawnym, spokojnym rytmem.
Tłumy wielbicieli, dziennikarzy a także zwykłych mieszkańców, którzy jeszcze do niedawna godzinami wystawali przed hotelem Port Paradise w nadziei na spotkanie z Presleyem a potem tłumnie szturmowali wszystkie lokalizacje, w których dwudziestosześcioletni gwiazdor rock’n’rolla pojawiał się choćby tylko na krótką chwilę, były już w drodze do swoich domów i swoich codziennych obowiązków.
Z ulic miast zniknęły natomiast specjalne zapory chroniące Elvisa przed zbytnimi wyrazami uwielbienia ze strony fanów a także wszelkie elementy scenografii, które przypominałyby o wizycie filmowców. Nawet sztuczna plaża usypana na potrzeby produkcji w pobliżu mostu Bird Creek, zaczęła zanikać na skutek działań przyrody by po latach przybrać swój pierwotny kształt i zamienić się ostatecznie w obszar gęsto porośnięty trawą i krzewami (prawdopodobnie dokładnie taki krajobraz zastała ekipa filmowa przed rozpoczęciem zdjęć).
Kiedy słoneczna Floryda wciąż jeszcze „łapała oddech” po przejściu „tornada” zwanego Elvis Presley, on sam przez kilka tygodni wypoczywał najpierw w Las Vegas gdzie przez większą część września chodził na koncerty takich gwiazd jak Fats Domino, Della Reese, Jackie Wilson czy grupa The Four Aces a następnie w rodzinnym Memphis. W Graceland, do którego 19 września zakupił m.in nowe organy oraz pianino firmy Schimell, które do posiadłości dostarczyli pracownicy sklepu Jack Marshall Piano and Organs.
Mniej więcej w tym samym czasie, a konkretnie 20 września 1961 roku, brytyjski magazyn Melody Maker ponownie (bo wyróżnienie to przyznawał mu niezmiennie każdego roku począwszy od 1956 roku) okrzyknął Elvisa „Najlepszym artystą światowym”.
Niedługo potem, pod koniec października 1961 roku, Presley raz jeszcze wrócił na plan filmowy. Tym razem w roli boksera Waltera Gulicka w remeaku dramatu „Kid Galahad” Michaela Curtiza z 1937 roku.
Zdjęcia do filmu trwały nieprzerwanie aż do Świąt Bożego Narodzenia. W tym czasie na ekrany kin weszła komedia „Blue Hawaii”. Pierwszy z trzech obrazów, w których Elvis wystąpił w samym tylko 1961 roku.
Z kolei pierwsze wzmianki na temat następnej produkcji, tj. nakręconej latem na Florydzie ekranizacji powieści Richarda Powella, zaczęły pojawiać się w prasie wiosną następnego roku. Jedną z pierwszych zamieścił amerykański tygodnik Variety, który w przedpremierowej recenzji z 28 marca 1962 roku zanotował: „Scenarzysta Charles Lederer stworzył kilka wyjątkowo zabawnych scen adaptując powieść Richarda Powella 'Pioneer, Go Home!’ do wymogów ekranu. Z kolei reżyser Gordon Douglas w pełni wykorzystał potencjał materiału przekładając w lekki, dynamiczny i pełen uroku sposób literacki pierwowzór na język ekranu„.
Niespełna dwa tygodnie po ukazaniu się powyższego tekstu, w środę 11 kwietnia 1961 roku, na Florydzie odbyła się premiera komedii „Follow That Dream”. W uroczystym pokazie zorganizowanym w budynku kina Marion Theatre w Ocala wzięło udział blisko tysiąc osób, w tym wielu lokalnych oficjeli. Jak donosiła lokalna prasa, wśród zaproszonych gości znalazła się między innymi Farris Bryant, żona ówczesnego gubernatora Florydy, Cecila Farrisa Bryanta.
Sam Elvis nie zdołał pojawić się na wspomnianym wydarzeniu ponieważ od kilku dni przebywał już na Hawajach gdzie pracował nad swoim kolejnym filmem, rozśpiewaną komedią „Girls! Girls! Girls!”.
„Follow That Dream” zbierał na ogół pozytywne recenzje. Cytowany wcześniej magazyn Variety stwierdził, że jak „na standardy filmów z udziałem Presleya, 'Follow That Dream’ jest powyżej średniej… Presley w swojej roli doskonale łączy zdrowy rozsądek z naiwnością a do tego wykonuje pięć piosenek, wykazując się przy tym umiejętnościami wokalnymi i nie popełniając żadnej wpadki„.
Z kolei w nowojorskim tygodniku Harrison’s Report zanotowano, że choć Elvis „wciąż nie stanowi zagrożenia dla pretendentów do Oscara” to jego nowy film powinien przyciągnąć do kin sporą widownię. „Na ekranie Elvis, tym razem powściągliwy tancerz, nadal używa gitary i prezentuje kilka piosenek, z których jedna lub dwie mogą stać się dość popularne ponieważ dyskdżokeje od kilku dni śpiewają je już na całe gardło.

Nie jest to jednak typowa błahostka dla nastolatków. Presley otrzymuje w niej bowiem do zagrania rolę nieustraszonego szeryfa i prawnika. Mimo to jest to płynna, ciepła próba opowiedzenia historii, która może udzielić się nawet dorosłym, zwiększając tym samym wpływy z biletów„.
W podobnym tonie o występie Elvisa napisał również Richard L. Coe z dziennika The Washington Post. „Gitara Presleya jest obecna w kilku balladach, wykonywanych z rozsądną powściągliwością„, pisał w swoim tekście „Elvis, Corn and Politics” z 19 maja 1962 roku. „Osobiście nie mam nic przeciwko jego występowi. Tak naprawdę, całkiem dobrze radzi sobie z postacią, która wydaje się być skrzyżowaniem Li’l Abnera i Tammy„.
Autor mocno jednak skrytykował polityczny wydźwięk nowej produkcji United Artists. „Szczerze mówiąc, nie do przyjęcia jest jedynie niesmaczna kukurydza oraz wszystkie polityczne nawiązania„, podkreślił.
Wielu ówczesnych jak i późniejszych krytyków zwracało również swoją uwagę na fakt, że Presley zaprezentował w filmie swój naturalny zmysł komediowy. Leszek C. Strzeszewski, autor książki „ELVIS”, pisząc o filmie „Follow That Dream” stwierdził iż był on „zabawną komedią, a Elvis ujawnił w niej wielki talent do tego typu ról„. Z kolei Todd Slaughter z brytyjskiego fanklubu piosenkarza, na łamach swojej książki „The Elvis Archives” zanotował, że „w roli niezbyt błyskotliwego Toby’ego Kwimpera, Elvis mógł zaprezentować zarówno swoje komediowe jak i dramatyczne umiejętności„.
Co ciekawe, szczególnie w świetle tak optymistycznych opinii i komentarzy, największym krytykiem swojej nowej roli okazał się nie kto inny jak… sam Elvis, który ponoć nie znosił „Follow That Dream” twierdząc, że na ekranie wyglądał zbyt grubo.
Trwający blisko dwie godziny „Follow That Dream” uplasował się na piątym miejscu cotygodniowej listy najlepiej sprzedających się filmów magazynu Variety i w niespełna rok od premiery przyniósł dochód w wysokości blisko trzech milionów dolarów (w samych tylko USA i Kanadzie), co stanowiło zaledwie część tego ile w podobnym czasie zarobiła komedia „Blue Hawaii” (dla porównania, „Follow That Dream” zarobił 2,8 miliona dolarów a „Blue Hawaii” 4.2 miliona dolarów).
Niestety, dla decydentów z Hollywood był to kolejny jasny sygnał do tego w jakim kierunku powinna potoczyć się dalsza filmowa kariera Presleya.
„W rzeczywistości, Pułkownik Parker nie pozwalał Elvisowi grać w filmach, w których nie mógłby śpiewać„, skwitował po latach David Stanley, przyrodni brat piosenkarza. „Elvis chciał być dobrym aktorem i wiele osób z jego bliskiego otoczenia zaczynało odczuwać narastającą w nim co raz większą frustrację związaną z występowaniem w przeciętnych filmach, w których jak sam mówił musiał 'śpiewać do dziewczyn, psów i ścian’„.
Premierze filmu „Follow That Dream” towarzyszyło, jak zawsze, pojawienie się w sklepach płyty ze ścieżką dźwiękową. Tym razem z uwagi na niewielką ilość utworów wchodzących w jej skład, RCA ograniczyła się jedynie do wydania tzw. czwórki (płyty typu extended play). Choć, warto wspomnieć w tym miejscu, że na etapie omawiania planów wydawniczych na rok 1962, pojawiła się propozycja wydania płyty długogrającej utworzonej z piosenek nagranych przez Presleya do obu produkcji United Artists, „Follow That Dream” oraz „Kid Galahad”. „Jako sugestię, i tylko sugestię, pozwól, że podsunę ci następujący pomysł – o ile jest on coś wart„, pisał w liście do Pułkownika Parkera, W.W. Bullock z działu sprzedaży RCA (korespondencja datowana na 14 listopada 1961 roku). „Zróbmy album typu 'double features’ (dosłownie podwójny seans) według załączonego szkicu. Od razu widać, że nie jestem dyrektorem artystycznym.

Według moich najlepszych informacji, FOLLOW THAT DREAM powinien zostać zrealizowany około Wielkanocy a KID GALAHAD kilka miesięcy później. Oczywiście, wybór piosenek na każdą ze stron tego LP pozostawilibyśmy tobie i Elvisowi„.
Jak wiadomo, do realizacji albumu w powyższej formie nigdy jednak nie doszło a piosenki z wymienionych w liście filmów umieszczono finalnie na dwóch oddzielnych EPkach.
Pierwsza z nich ukazała się 1 kwietnia 1962 roku. Na trwającej nieco ponad osiem minut (dokładnie 8:36 min) płycie znalazły się cztery piosenki z komedii „Follow That Dream”. Oprócz tytułowej także ballada „Angel” oraz „What A Wonderful Life” i „I’m Not The Marrying Kind”. Na prośbę samego Elvisa, na krążku nie pojawiło się nagranie „Sound Advice”.
Paradoksalnie jednak, każdy z wymienionych wyżej utworów został wydany w wersji monofonicznej. Pomimo, iż wszystkie zostały nagrane w stereo. „Zgodnie ze standardową praktyką, wszystkie stereofoniczne wersje master były wycinane z taśmy sesyjnej wraz z zapowiedziami podejść„, wyjaśniał na swojej stronie internetowej Keith Flynn. „Tym razem jednak stereofoniczne wesje master utworów 'Follow That Dream’, 'What A Wonderful Life’, 'I’m Not The Marrying Kind’, 'A Whistling Tune’ oraz 'Sound Advice’, zwyczajnie zaginęły„.
Autorzy broszury dołączonej do kolekcjonerskiego wydania EP „Follow That Dream” (FTD), próbowali tłumaczyć ten fakt nagłą zmianą studia nagraniowego. „Pomysł żeby ścieżkę dźwiękową nagrać w Nashville miał swoje koszmarne następstwa„, pisano. „Kwestie płac, numery master poszczególnych utworów oraz wszelkie inne prace biurowe zostały całkowicie zaniedbane a listy wściekłego Cheta Atkinsa wysyłane do zaangażowanych osób, krążyły non stop. Zawalono nie tylko prace biurowe ale nikt nawet nie sprawiał wrażenia, że w ogóle wie gdzie znajdują się taśmy„. Najwyraźniej nieświadomi tego co działo się za kulisami, wielbiciele Elvisa tłumnie ruszyli do sklepów po nowy album swojego idola. Szacuje się, że „Follow That Dream” rozeszło się w nakładzie przekraczającym pół miliona egzemplarzy co jak na płytę tego formatu, szczególnie na początku lat sześćdziesiątych, można było uznać za duży sukces.
Czwórka nieźle radziła sobie również na listach przebojów. W zestawieniu Hot 100 tygodnika Billboard „Follow That Dream” uplasował się na wysokim, piętnastym miejscu (co zdaniem autorów broszury dołączonej do CD „Double Features: Flaming Star/Wild In The Country/Follow That Dream”, było swego rodzaju ewnementem ponieważ bardzo rzadko zdarzało się by płyta typu extended play mogła znajdować się na liście przeznaczonej dla tradycyjnych singli). Z kolei pochodzący z niego utwór tytułowy znalazł się w zestawieniu TOP 40 najczęściej granych piosenek radiowych.
Tylko nieco słabszy wynik EPka zanotowała w Wielkiej Brytanii, docierając na tamtejszej liście jedynie do trzydziestej czwartej pozycji.
W odróżnieniu od wielu innych filmów, w których Elvis Presley wystąpił na przestrzeni lat, „Follow That Dream” przetrwał próbę czasu. „Bez względu na to czy na winylu czy na dużym ekranie, 'Follow That Dream’ jest kwintesencją eskapizmu i optymizmu jakiego dostarczały filmy z udziałem Elvisa w latach sześćdziesiątych„, zanotowano w broszurce dołączonej do kolekcjonerskiego wydania omawianej czwórki (FTD). „Zarówno pod względem lirycznym jak i wizualnym oferował on teoretyczną wizję lepszego życia, którego pragnęło każde jedno serce. Wszystko co miałeś wówczas do roboty to podążać za swoim marzeniem„.
Dziewiąty film Presleya nie tylko odcisnął swój trwały ślad w historii amerykańskiej kinematografii ale odmienił również życie kilku amerykańskich miast. Trzeba bowiem pamiętać, że miejsca w których ekipa United Artists kręciła historię Toby’ego Kwimpera i jego rodziny, do dzisiaj ściągają tłumy turystów, chętnych by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na moście Bird Creek czy przed budynkiem sądu w Inverness . Fani przyjeżdżają nie tylko z USA ale i z całego świata.

I to właśnie z myślą o nich, niemal każde miejsce związane z pobytem sławnego piosenkarza zostało opatrzone stosowną tablicą informacyjną a niektórym rejonom czy ulicom nadano nazwy nawiązujące do nakręconej tam komedii. Tak jak na przykład Follow That Dream Parkway – ulicy prowadzącej z Inglis do Yankeetown, w pobliże mostu Bird Creek (nazwę nadano oficjalnie w 1996 roku).
