KID GALAHAD – Na ringu z Elvisem Presleyem

KID GALAHAD
– Na ringu z Elvisem Presleyem –
(część 5)

Mariusz Ogiegło

Największe emocje wśród odtwórczyń głównych ról żeńskich wzbudziła natomiast obecność Loli Albright. Amerykańskiej modelki oraz aktorki filmowej i telewizyjnej, która w „Kid Galahad” otrzymała rolę Dolly Fletcher – narzeczonej Willy’ego Grogana. „Ona jest kobietą swojego mężczyzny – tak jak ja„, mówiła w jednym z wywiadów o swojej filmowej bohaterce. „Widać co prawda, że ma już za sobą pewne doświadczenia, ale nic nie jest w niej oczywiste. Mieszka otwarcie z postacią graną przez Gig Younga, a mimo to pozostaje najbardziej przyzwoitą z całej grupy. Polubiłam ją i dlatego przyjęłam tą rolę„.

Fot. Elvis Presley i Lola Albright w scenie z filmu „Kid Galahad”

Według różnych źródeł, rola ukochanej właściciela ośrodka bokserskiego miała być nie tylko jednym z najważniejszych momentów w całej dotychczasowej karierze aktorskiej trzydziestosiedmioletniej wówczas Albright ale również ucieczką przed wizerunkiem „seksbomby”, który przylgnął do niej po występie w głośnym dramacie Alexandra Singera (opartym na motywach powieści Burtona Wohla), „A Cold Wind In August”. Aktorka zagrała w nim niezrównoważoną psychicznie striptizerkę, która wdaje się w romans z siedemnastolatkiem.

Wcześniej aktorkę obsadzano jedynie w niskobudżetowych produkcjach – przeważnie westernach, w których grywała niewielkie, epizodyczne role. Przełomem w jej karierze okazał się dopiero udział w serialu kryminalnym „Peter Gunn”, w którym przez kilka lat wcielała się w postać Edie Hart.

W rolę ukochanej głównego bohatera – Rose Grogan – wcieliła się z kolei znana z wcześniejszego filmu Presleya Joan Blackman. Dwudziestotrzyletnia wówczas aktorka wystąpiła u boku słynnego piosenkarza zaledwie kilka miesięcy wcześniej w komedii „Blue Hawaii”. I co ciekawe, w późniejszych wywiadach utrzymywała, że do wspólnych występów przed kamerą namawiał ją ponoć sam Elvis. „Chciałam jednak występować w filmach z powodu swoich zdolności aktorskich a nie tylko dlatego, że spotykałam się z Elvisem„, miała jednak stwierdzić ekranowa partnerka Presleya.

Ekipa filmowa pracowała w Idyllwild przez blisko trzy tygodnie. Większość zdjęć kręcono na terenie Hidden Lodge – drewnianego kompleksu wzniesionego pod koniec lat czterdziestych (niektóre źródła wskazują na rok 1947) w pobliżu Fern Valley. Ośrodek ten na przestrzeni kolejnych lat pełnił różne funkcje. Był ośrodkiem kuracyjnym, obozem kościelnym a nawet akademią artystyczną. Jak informuje serwis Palmsprings.com, „W momencie kręcenia filmu („Kid Galahad”, przyp. autor) posiadłość zajmowała czterdzieści akrów i posiadała basen. Później podzielono ją na domki jednorodzinne. Dom został wzniesiony pod koniec lat czterdziestych XX wieku jako ośrodek nauki jazdy konnej i narciarstwa„.

Specjalnie na potrzeby filmu, na tyłach ośrodka wybudowano ring bokserski na którym trenowali Elvis i inni podopieczni Willy’ego Grogana.

Dzisiaj malowniczo położony Hidden Lodge jest obiektem licznych pielgrzymek fanów Presleya pragnących zobaczyć zarówno słynną werandę, na której ich idol zaśpiewał piosenkę „This Is Living” jak i zwiedzić wnętrza obiektu, które wielu z nich zna niemal na pamięć z produkcji United Artists.

Przy tej okazji warto jednak nadmienić, że nie wszystkie pomieszczenia filmowego ośrodka bokserskiego zostały sfilmowane w Hidden Lodge. Według kilku źródeł, ujęcia w filmowej kuchni powstawały bowiem w oddalonym o niespełna pięć kilometrów obozie Buckhorn.

Inne lokalizacje, w których w tych dniach można było spotkać hollywoodzkich filmowców obejmowały między innymi zlokalizowany w centrum miasteczka Eleanor Park (nazwany tak na cześć miejscowej działaczki Eleanor Johnson) – to w nim Elvis wykonywał piosenkę „A Whistling Tune” – oraz mieszczący się na jego terenie budynek poczty (który w filmie udawał kaplicę, w której główni bohaterowie omawiają szczegóły swojego ślubu). Ponadto ekipa pracowała na terenie targu Fern Valley Market (widać go w scenie, w której filmowy Willy Grogan robi zakupy), w Idyllwild Garage (garażu Pana Prohosko) oraz w dawnym centrum rozrywki Sportland. Z kolei sekwencję otwierającą dziesiąty, jubileuszowy film Presleya, jak również scenę z utworem „Riding The Rainbow” nakręcono w Dolinie Garner, na drodze Route 74.

Życie na planie, jak i poza nim, toczyło się swoim własnym, czasem dość szalonym i nieprzewidywalnym rytmem. Zdjęcia rozpoczynały się około godziny ósmej rano i trwały do późnego wieczora – najczęściej do godziny osiemnastej. Nad bezpieczeństwem Elvisa czuwała miejscowa policja. Mimo to jednak wśród osób zaangażowanych w produkcję do dzisiaj krążą wspomnienia zarówno o nastolatkach próbujących wedrzeć się do jego sypialni jak i sympatycznych spotkaniach piosenkarza z mieszkańcami Idyllwild. „Wyciągnęli troje lub czworo dzieciaków ze szkoły i mieli nas dyspozycji przez cały dzień„, zapamiętał Robin Oates – jeden z pięćdziesięciu uczniów miejscowej szkoły podstawowej zatrudnionych do filmu w roli statysty. „Następnie zabierali nas do lokalnej restauracji, w której czekał już na nas nauczyciel gotowy by prowadzić z nami lekcje. W tym czasie, podczas przerw w zdjęciach, Elvis, jego kuzyni oraz pozostali członkowie obsady rzucali na ulicy piłką futbolową.

Fot. W „Kid Galahad” widzowie ponownie mogli zobaczyć u boku Elvisa Joan Blackman

Któregoś dnia, kilku z nas kazano ustawić się w określonym miejscu, w którym następnie miał się pojawić Elvis. W pewnym momencie piosenkarz pojawił się jakby znikąd i dał każdemu z nas autograf.

Wieczorami natomiast fani gromadzili się przed jego domem. Na ich widok wychodził do nich ktoś z zewnątrz i rozdawał im zdjęcia Elvisa poczym nakłaniał do rozejścia się„.

W podobnym tonie wypowiadała się również Nancy Ombrello. Wielbicielka Presleya z pobliskiego Banning (jej miejsce zamieszkania od Idyllwild dzieli około czterdziestu kilometrów), która swojego idola spotkała we wtorek 7 listopada 1961 roku.

Kiedy dotarłam do Idyllwild około godziny dziewiątej rano„, pisała. „Wszędzie było pełno policji i chociaż poranek był dość chłodny i wietrzny, po drugiej stronie ulicy, na przeciw planu, zebrał się spory tłum gapiów. […] Rano ukończono tylko dwie sceny rozgrywające się w okolicy stacji benzynowej. Próby i zdjęcia pochłonęły pięć lub sześć ujęć. Wtedy też naprawdę zrozumiałam dlaczego przy tylu gapiach i turystach kręcących się w pobliżu i rozmawiających między sobą, kręcenie filmu jest tak kosztownym i czasochłonnym zajęciem.

Po lunchu rozpoczęto zdjęcia przed kawiarnią. Wszędzie stały lampy i rozciągały się kable. Nawet nie przypuszczałam, że potrzeba aż tylu ludzi do pracy za kulisami. Ekipa tego filmu liczyła aż stodwadzieścia pięć osób. Scena, w której Elvis i Joan Blackman spacerują ulicą wymagała dwudziestu pięciu minut przygotowań. By uchwycić całą akcję, ustawiono kamerę na ogromnej ciężarówce, która następnie poruszała się z określoną prędkością do wyznaczonego punktu. Po kilku próbach i około siedmiu ujęciach reżyser krzyknął 'Print it!’, i wszyscy przeszli do kolejnej sceny.

Ponieważ Elvis nie brał w niej udziału, podszedł w naszą stronę – moją i Pana Diskina (Toma Diskina, asystenta Pułkownika Parkera, przyp. autor) – i po chwili zostaliśmy sobie przedstawieni. Nigdy w życiu nie spotkałam milszego człowieka. Biorąc pod uwagę wszystko, co Elvis ma i kim jest, wciąż pozostaje najbardziej naturalną i skromną osobą w całym showbiznesie. To był prawdziwy zaszczyt móc go poznać i z nim porozmawiać. Mimo iż był zajęty i skupiony na pracy, poświęcił mi kilka minut a każdemu kto poprosił go o autograf uprzjemie składał swój podpis„.

Cytowana wyżej, bardzo obszerna i szczegółowa relacja Ombrello została opublikowana w styczniu 1963 roku na łamach magazynu „Elvis Monthly”. Nowego (pierwszy numer ukazał się w lutym 1960 roku) brytyjskiego miesięcznika w całości poświęconego Presleyowi.

Jego pomysłodawcą oraz pierwszym redaktorem był Albert Hand, który wraz ze swoją żoną Phillis również pojawił się na planie dziesiątego filmu Elvisa. Podczas krótkiego spotkania z piosenkarzem założyciel pisma miał wręczyć Elvisowi trzy opasłe, oprawione w skórę tomy wypełnione po brzegi pozdrowieniami i życzeniami od brytyjskich fanów oraz adresami czytelników „Elvis Monthly”.

Po raz pierwszy zobaczyłem go (Elvisa, przyp.autor) w odległości około dwudziestu stóp i dosłownie zaparło mi dech na jego widok„, wspominał Hand w swoim periodyku. „Miał piękną opaloną twarz o niemal idealnych rysach, zwieńczoną czupryną gęstych kruczoczarnych włosów. Miał ponad sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szerokie ramiona i świetną sylwetkę. Kiedy do mnie podszedł poruszał się niczym młoda pantera.

Później był już szybki uśmiech, wyciągnięta w moim kierunku ręka, uścisk dłoni a następnie ciepłe, przyjacielskie przywitanie po którym moje obawy co do tego, że nie będę wiedział co powiedzieć od razu się rozwiały. Elvis mówił z lekkim południowym akcentem i z łatwością przechodził od jednego do drugiego tematu. Od kwestii humorystycznych poprzez tematy związane z pracą i wydarzeniami na świecie. Niczym prawdziwy mówca. Ma również wspaniałą zdolność adaptacji i tak rzadką u ludzi z jego statusem, zdolność uważnego słuchania„.

Po ukończeniu pracy na planie cała ekipa udawała się najczęściej do miejscowych barów i restauracji. Członków obsady widywano w takich miejscach jak nieistniejący już dzisiaj Squirell’s Nest, Taylor’s Lodge czy The Golden Horn Inn. Co ciekawe, w podobnych miejscach widywano również samego Elvisa. Według niektórych źródeł oraz wspomnień mieszkańców, legendarny piosenkarz szczególnie upodobał sobie lokal o nazwie Koffe Cup – a w szczególności serwowane w nim hamburgery.

Fot. Podczas zdjęć w Idyllwild Elvis spotkał się z redaktorem magazynu „Elvis Monthly”, Albertem Handem

Wieczorami natomiast wszyscy gromadzili się na terenie kompleksu Holiday Inn, w którym organizowano specjlane pokazy filmowe. Niestety, pogarszające się z dnia na dzień warunki pogodowe sprawiły, że do miasteczka coraz trudniej było dostarczyć kolejne produkcje i jak podaje serwis Deena’s Days, aktorzy zmuszeni byli oglądać w kółko te same filmy – „Pół żartem, pół serio” z Marlin Monroe w roli głównej, „Gildę” – najważniejszy film w dorobku aktorskim Rity Hayworth oraz western „The Horse Soliders” z udziałem Johna Wayne’a.

Pod koniec listopada pogoda załamała się jednak na dobre i kręcenie filmu trzeba było zakończyć z powodu sporadycznych aczkolwiek niezwykle intensywnych opadów śniegu. Niektóre źródła mówiły wręcz o burzy śnieżnej, która nawiedziła w tych dniach kalifornijskie miasteczko. „Akcja 'Kid Galahad’ rozgrywa się latem a zdjęcia w Idyllwild kręcono późną jesienią„, zauważył felietonista tygodnika Idyllwild Town Crier. „Ekipa musiała więc znosić okazjonalne opady śniegu i oblodzenie. Niektórzy obawiali się również, że spod krótkich spodenek aktorów będą im wystawać kalesony„.

Zdjęcia w Idyllwild zakończyły się ostatecznie we wtorek 21 listopada 1961 roku i jak poinformowała jedna z lokalnych gazet, „decyzją władz wytwórni, reszta filmu zostanie nakręcona w Hollywood„.

Krótko po wyjeździe Elvisa z Idyllwild, tygodnik Idyllwild Town Crier opublikował specjalne podziękowania od piosenkarza i jego menedżera dla mieszkańców miasta: „Dziękujemy mieszkańcom Hill (Wzgórza, przyp. autor) za wspaniałe przyjęcie i współpracę podczas kręcenia filmu 'Kid Galahad’. Elvis i Pułkownik„.

Nagła zmiana planów, wymuszona przez warunki atmosferyczne, sprawiła jednak że praca nad nowym filmem Presleya znacznie się wydłużyła. W broszurze dołączonej do płyty „Double Features: Kid Galahad/Girls! Girls! Girls!” zanotowano nawet, że „opóźnienia w produkcji spowodowały, że Elvis musiał pozostać w Bel Air na Święta Bożego Narodzenia„. Tyle, że znacznie więcej autorów oraz badaczy twórczości Presleya twierdzi jednak, że ostatni klaps na planie „Kid Galahad” padł już 20 grudnia 1961 roku a Elvis nie wrócił do domu na święta (tylko ten jeden raz w trakcie całej swojej kariery) z zupełnie innego powodu. Tym powodem miał być niedawny ślub jego ojca z Dee Stanley. „Vernon wciąż tam mieszkał wraz ze swoją nową żoną i trójką jej synów„, pisał jeden z biografów. A Elvis zwyczajnie nie mógł się pogodzić z tym, że jego ojciec tak szybko zapomniał o Gladys.

Zanim jednak ostatecznie ukończono kręcenie filmu, cała ekipa przez kilka tygodni pracowała intensywnie w Culver City, w hali MGM Soundstage – gdzie odtworzono nawet słynną werandę z ośrodka Hidden Lodge oraz w okolicach Franklin Canyon Park, w którym nakręcono scenę z piosenką „I Got Lucky” (która pierwotnie miała zostać sfilmowana w nad jeziorem Fulmor w Idyllwild).

CDN.
CZĘŚĆ 1 CZĘŚĆ 2 CZĘŚĆ 3 CZĘŚĆ 4

Add a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Warning: array_push() expects parameter 1 to be array, null given in /home/elvispro/domains/elvispromisedland.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-auto-translate-free/classes/class-wp-translatorea-connector.php on line 29