LOVING YOU – Let’s have a party

LOVING YOU
– let’s have a party –
(część 3)

Mariusz Ogiegło

Pomimo iż Presley przyjeżdżał do Shreveport niemal regularnie od dwóch lat (jeden z dokumentalistów policzył nawet, że pomiędzy rokiem 1954 a 1956 gościł w mieście ponad czterdzieści razy!), żadna z jego wcześniejszych wizyt nie wzbudziła takiego zainteresowania jak teraz.

Dlaczego? Na to pytanie można próbować odpowiadać na różne sposoby.

Otóż, po pierwsze, nie bez znaczenia pozostaje na przykład fakt, że kiedy 16 października 1954 roku, Elvis po raz pierwszy stawał na deskach Muncipial Auditorium w Shreveport skąd nadawano kultową dzisiaj audycję „Louisiana Hayride”, był zaledwie debiutującym piosenkarzem z jednym przebojowym singlem na koncie.

Zapowiadając jego występ, dziennikarz radiowy Frank Page mówił wtedy: „Kilka tygodni temu ten młody człowiek z Memphis w stanie Tennessee nagrał piosenkę dla wytwórni SUN. W ciągu zaledwie kilku kolejnych tygodni utwór ten poszybował w górę list przebojów i naprawdę dobrze sobie radzi w całym kraju. Chłopak ma dopiero dziewiętnaście lat i ma nowy charakterystyczny styl„.

Od tamtego czasu popularność Elvisa jednak znacznie wzrosła. Z nieznanego nikomu wokalisty stał się gwiazdą światowego formatu. Nagrywał obecnie dla jednej z największych wytwórni płytowych w kraju. Jego albumy i single sprzedawały się w milionowych nakładach zarówno w całych Stanach Zjednoczonych jak i w Europie a nawet poza nią. Programy telewizyjne z jego udziałem biły rekordy oglądalności a w listopadzie 1956 roku do kin trafił film, w którym zagrał jedną z tytułowych ról.

Z drugiej natomiast strony, warto pamiętać, że pomimo iż Elvis występował w Shreveport niemal w każdy weekend, począwszy od października 1954 roku, nigdy nie zagrał dla tamtejszej publiczności pełnowymiarowego koncertu. Wszystkie jego dotychczasowe występy odbywały się bowiem jedynie w ramach wspomnianej audycji, „Louisiana Hyride”.

Grudniowy występ z 1956 roku pozwalał więc tysiącom lokalnych wielbicieli Presleya po raz pierwszy w pełni cieszyć się jego występem na scenie.

Co do samego koncertu natomiast, to został on zorganizowany na skutek porozumienia zawartego pomiędzy Pułkowniekiem Parkerem a właścicielami „Louisiana Hayride” w dniu 24 kwietnia 1956 roku.

Powyższe ustalenia dotyczyły zerwania – choć w tym przypadku właściwszym byłoby użycie słowa, anulowania, podpisanego we wrześniu 1955 roku kolejnego rocznego kontraktu Presleya z „Louisiana Hayride” i wykupienia przez menedżera artysty wszystkich odwołanych występów z okresu obowiązywania umowy (tj. od kwietnia do listopada 1956 roku) za kwotę 10,000 dolarów.

Tego samego dnia również, Parker zgodził się by jeszcze w grudniu Elvis zagrał dla „Hayride” pożegnalny koncert*, z którego dochód w całości zostanie przekazany na cele dobroczynne.

I tak też się stało.

Środki uzyskane ze sprzedaży biletów na występ Presleya w Shreveport wsparły działalność organizacji The Young Men’s Christian Association (w skrócie YMCA Camp) zajmującej się propagowaniem wartości chrześcijańskich oraz wpływaniem na harmonijny rozwój fizyczny (pieniądze z koncertu Elvisa pomogły m.in wybudować basen), duchowy i umysłowy młodych ludzi.

Zdecydowaną większość realizowanej od kwietnia 1948 roku audycji „Louisiana Hayride” stacja KWKH nadawała z sali Municipial Auditorium. Kiedy jednak latem 1956 roku obiekt zamknięto na kilka miesięcy z powodu remontu, koncerty przeniesiono do Hirsch Memorial Coliseum – otwartej zaledwie dwa lata wcześniej wielofunkcyjnej areny mogącej pomieścić aż dziesięć tysięcy widzów.

Jesienią 1956 roku program wrócił już co prawda do pierwotnej lokalizacji jednak organizatorzy koncertu Elvisa, obawiając się, że dwa tysiące miejsc, którymi dysponował Municipial Auditorium, może okazać się niewystarczające by pomieścić wszystkich jego fanów, zdecydowali się przenieść jego występ właśnie do wspomnianej wyżej Hirsch Memorial Coliseum.

I jak się wkrótce okazało, było to słuszne posunięcie. 

Wszystkie wejściówki (w cenie dwa oraz dwa i pół dolara za sztukę) na występ Presleya rozeszły się bowiem w błyskawicznym tempie (a i tak wiele osób musiało odejść z przysłowiowym „kwitkiem”) a w dniu koncertu pierwsi fani zaczęli zbierać się przed wejściem do audytorium już od godziny siódmej rano – pomimo iż Elvis miał wejść na scenę dopiero o godzinie 20:00.

Wieczorny koncert poprzedziła krótka konferencja prasowa w trakcie której Elvis miał przez kilkanaście minut odpowiadać na pytania miejscowych dziennikarzy. Słowo „miał” jest tu jednak kluczowe ponieważ spotkanie z prasą szybko wymknęło się spod kontroli i przerodziło się w coś co obecni na miejscu dziennikarze zapamiętali jako szalone „polowanie” nastoletnich fanów na autografy i wspólne zdjęcia z idolem.

Spośród wszystkich autografów jakie Elvis rozdał tego dnia, najcenniejszym wydaje się ten podarowany Betty Fields – pacjentce lokalnego szpitala, cierpiącej od kilku lat na polio, którą na spotkanie ze swoim idolem (wygrane w konkursie radiowym) przywieziono do Coliseum wraz z żelaznymi płucami**…

A był to zaledwie przedsmak tego co wydarzyło się później…

Tej nocy mój samochód został dosłownie zdeptany„, opisywał Horce Logan, dyrektor programowy „Louisiana Hayride”. „Zaparkowałem go tuż przy Coliseum, obok garderoby, i wtedy jakieś staruszki wdrapały się na niego i kompletnie pogniotły mi dach próbując zobaczyć Elvisa„.

Jeszcze goręcej było wewnątrz budynku, gdzie od kilkudziesięciu minut tłoczyło się morze rozentuzjazmowanych wielbicieli Presleya niecierpliwie wyczekujących jego wyjścia na scenę.

Kiedy w końcu, ubrany w białe buty, granatowe spodnie, zieloną marynarkę, białą koszulę i różowy krawat, Elvis stanął przed mikrofonem i przekamarzając się z publicznością rozpoczął pierwsze takty „Heartbreak Hotel”, dziesięciotysięczny tłum po prostu oszalał.

Wszyscy zaczęli przeraźliwie krzyczeć a głośne wyrazy uwielbienia pod adresem dwudziestojednoletniego wokalisty z Memphis niosły się po całym Coliseum przez cały jego występ. Nieustannie! „Wieczorny koncert otworzył mi oczy„, wyznał przyglądający się temu wszystkiemu Hal Kanter. „Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tylu fleszy. Miejsce było zatłoczone a sama publiczność robiła taki hałas, że nikt chyba nawet nie słyszał co ten człowiek (Elvis, przyp. autor) śpiewa. To było naprawdę spektakularne, nawet dla mnie„.

Pod wrażeniem był z resztą nie tylko słynny hollywoodzki reżyser ale nawet osoby, które były już dotąd świadkami kilku innych, wcześniejszych występów Presleya w „Louisiana Hayride”.

Horce Logan, cytowany przez Petera Guralnicka w książce „Last Train To Memphis”, opowiadał: „Tej nocy (ze względów bezpieczeństwa, przyp. autor) scenę oddzielono od widowni na odległość dwudziestu pięciu stóp. Nikt miał tam nie wchodzić ale kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że wszyscy stali już ściśnięci właśnie pod samą sceną„.

Musiał interweniować szef straży pożarnej, który zagroził, że jeżeli publiczność nie wróci na wyznaczone wcześniej miejsca, koncert zostanie odwołany. Logan widząc, że jego prośby o zmianę miejsca nie działają, uciekł się do drobnego podstępu. „Przykro mi, że muszę to zrobić ale w to miejsce mogę wpuścić tylko tych młodych ludzi w żelaznych płucach (pacjentów Confederate Memorial Hospital)„, zwrócił się do tłumu. „Każdy z was musi się cofnąć, tak żebyśmy mogli umieścić te dzieciaki z przodu. I oni to zrobili„.

Z kolei prowadzący audycję Frank Page przyznał w jednym z wywiadów: „Nie byłem przygotowany na ten wieczór. […] Nigdy wcześniej nie słyszałem dziesięciu tysięcy nastolatków wrzeszczących jednocześnie na całe gardło. To było absolutnie przerażające. Krzyki nasiliły się gdy Elvis wszedł na scenę i nie ustały dopóki na niej stał. Wiele osób mówiło mi później, że publiczność nie była w stanie stwierdzić czy (Elvis, przyp. autor) śpiewał czy nie, a nawet czy grał zespół!„.

Elvis występował nieco ponad pół godziny. W tym czasie wykonał dziesięć swoich największych przebojów, począwszy od „Heartbreak Hotel” poprzez „Long Tall Sally”, „I Was The One”, „Love Me Tender”, „Don’t Be Cruel”, „Love Me”, „I Got A Woman”, „When My Blue Moon Turns To Gold Again” i „Paralyzed” i na „Hound Dog” skończywszy.

Po wybrzmieniu tego ostatniego ze sceny po raz pierwszy w historii popłynęły słowa: „Elvis opuścił budynek” („Elvis has left the building”).

Recenzje, które ukazały się w prasie następnego dnia (lub kilka dni po koncercie) zgodnie mówiły o wydarzeniu jakiego Shreveport dotąd nie widziało. „Już samo pojawienie się Elvisa na scenie 'Hayride’ wywołało prawdziwą eksplozję atomową lamp błyskowych i pisków nastolatków, które przerodziły się w istne pandemonium„, pisał jeden z reporterów. „To nie miało znaczenia, że ów wirujący trubadur był rzadko, jeśli w ogóle, słyszany przez publiczność krzyczącą niczym Zulus za każdym razem gdy tylko poruszył mięśniem. Podczas śpiewania swoich piosenek The Pelvis stosuje więcej 'Body English’ niż niejeden miotacz baseballu i wykonuje więcej ruchów niż dobrze naoliwiony szwajcarski zegarek„.

  • Ostatni regularny koncert dla „Louisiana Hayride” Elvis zagrał 31 marca 1956 roku
  • Żelazne płuco to rodzaj respiratora umożliwiający oddychanie w sytuacji gdy mięśnie oddechowe są niewydolne. Formalna nazwa tego urządzenia to respirator generujący podciśnienie

CZĘŚĆ 1 CZĘŚĆ 2 CZĘŚĆ 3 CZĘŚĆ 4 CZĘŚĆ 5 CZĘŚĆ 6 CZĘŚĆ 7 CZĘŚĆ 8 CZĘŚĆ 9 CZĘŚĆ 10 CZĘŚĆ 11

CDN.

Add a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *