ELVIS ON TOUR – w drodze po Złoty Glob

ELVIS ON TOUR
– w drodze po Złoty Glob –
(Część 11)

Mariusz Ogiegło

Oba, nakręcone zaledwie kilka dni wcześniej występy były doskonałe i ukazywały Elvisa w jego życiowej formie. Producent zdawał sobie jednak sprawę z faktu, że „dobry koncert to niekoniecznie dobry film„. Potrzebował więc o wiele więcej materiału. Szczególnie takiego, który ukazałby widzom Elvisa – człowieka a nie tylko Elvisa – gwiazdę estrady.

W tym celu przez kilka kolejnych dni kamerzyści MGM stali się jeszcze bardziej aktywni i nie opuszczali Presleya ani na krok. Byli z nim wszędzie. Dosłownie. Towarzyszyli mu od chwili wylądowania na lotnisku aż po drogę do i z sali koncertowej. Dokumentując przy tym wiele naprawdę unikatowych momentów.

Jednym z nich, obok rozmów z tłumem podekscytowanych fanów oczekujących na płycie lotniska na jego przybycie czy wręczenia kluczy do miast przez burmistrza Roanoke było spotkanie z ośmioletnią Denise Sanchez. Uroczą ośmiolatką z Santa Fe, która pokochała muzykę Elvisa mając zaledwie cztery latka.

Niestety, los nie był dla dziewczynki łaskawy. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, tuż po Bożym Narodzeniu 1971 roku, lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór. By zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby zdecydowano o amputacji nogi i części biodra.

Mimo tak podjętych działań choroba wciąż jednak postępowała i w krótkim czasie zajęła również płuca. Lekarze byli bezradni (według źródeł do których udało mi się dotrzeć, zaprzestano nawet dalszej chemioterapii).

I gdy wszystko wydawało się już stracone, pojawiła się informacja, która sprawiła, że na twarzy młodej fanki ponownie zagościł uśmiech. Jej mamie udało zdobyć się dwa bilety na występ Elvisa w Albuqureque, 19 kwietnia 1972 roku.

Dla Denise było to jak spełnienie marzeń. I… jak chichot złośliwego losu jednocześnie… Na krótko przed koncertem okazało się bowiem, że stan dziewczynki pogorszył się na tyle, że podróż do odległego o sześćdziesiąt pięć mil (ok. sto cztery kilometry) miasta jest praktycznie niemożliwa.

Szczęśliwie jednak, widząc jak Denise bardzo chce usłyszeć swojego idola ‚na żywo’, lekarze pozwolili jej pojechać.

Reszta historii była jak z bajki. Bajki, w której Denise odegrała główną rolę.

Otóż, za namową swoich znajomych jej matka udała się do lokalnej gazety by opowiedzieć historię swojej córki. Przejęta tym co usłyszała, Grace Marie Parther – dziennikarka Albuqureque Journal, postanowiła pomóc kobiecie i wystarała się dla niej o spotkanie z Pułkownikiem Parkerem.

Dwa dni później, w rozmowie z menedżerem Elvisa, matka Denise wyjawiła, że spotkanie z popularnym piosenkarzem jest największym marzeniem jej schorowanego dziecka.

Impresario Presleya zareagował w swoim stylu. Niczego nie obiecał wprost. Wygłosił natomiast swoje słynne „zobaczę co da się zrobić„, po czym poinstruował kobietę, o której godzinie powinny przyjść z Denise do hotelu, w którym Elvis się zatrzymał.

I tak się stało. Do spotkania doszło na krótko przed rozpoczęciem koncertu wieńczącego kwietniowe tournee.

W różnych wspomnieniach z tamtego dnia można przeczytać, że Denise najbardziej obawiała się tego jak Elvis zareaguje na jej wygląd – częściową łysinę spowodowaną przyjmowaniem chemii oraz brak jednej nogi. Szybko jednak okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Zachowanie Elvisa przeszło jej najśmielsze oczekiwania. „Pięknie wyglądasz„, usłyszała od swojego idola zaraz po wejściu do garderoby. Po tych słowach piosenkarz przyklęknął i pocałował ją w policzki.

Po krótkiej rozmowie dziewczynka rozwinęła plakat, który mocno ściskała w dłoniach i poprosiła Elvisa o autograf i zaśpiewanie specjalnie dla niej piosenki podczas koncertu… „Oczywiście, zrobię to„, odparł Presley wręczając jej podpisane zdjęcie. „Ale nie powiem ci którą. OK? To będzie niespodzianka„.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem, gdy publiczność nagradzała go za brawurowe wykonanie „Never Been To Spain”, Elvis poprosił o chwilę ciszy i powiedział, że następny utwór jest dla „wyjątkowej dziewczynki, którą właśnie poznał za kulisami – Denise„. Chwilę później ze sceny rozległy się dźwięki ballady „You Gave Me A Mountain”, której obecna na widowni młoda adresatka wysłuchała ze łzami w oczach.

Paradoksalnie ta przejmująca scena nie została wykorzystana w filmie a sama Denise nie dożyła dnia jego premiery. Dziewczynka odeszła w sierpniu 1972 roku.

W sumie, na potrzeby nowego filmu MGM sfilmowała cztery kompletne koncerty Elvisa. Oprócz wspomnianych wcześniej występów w Hampton Roads i Richmond także w Greensboro (14 kwietnia) i San Antonio (18 kwietnia).

CDN.

CZĘŚĆ 1 / CZĘŚĆ 2 / CZĘŚĆ 3 / CZĘŚĆ 4 / CZĘŚĆ 5/ CZĘŚĆ 6/
CZĘŚĆ 7 / CZĘŚĆ 8 / CZĘŚĆ 9 / CZĘŚĆ 10 / CZĘŚĆ 11 / CZĘŚĆ 12 /

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *